Minister, który nie będzie walczył o rząd dusz
M ożna nie zgadzać się z poglądem amerykańskiej ambasador Georgette Mosbacher, że jest zła i dobra strona historii. I że konserwatywni Polacy wybierają tę gorszą. Ale język, jakim posługiwał się nowy polityczny nadzorca szkół i wyższych uczelni Przemysław Czarnek, krytykując środowiska LGBT, był językiem niedopuszczalnym.
Kiedy zaś nagrodą za taki język staje się rola „pierwszego wychowawcy” dzieci i młodzieży, rządząca prawica nie może się potem skarżyć na reputację Polski za granicą. Wybiera podsycanie wojny kulturowej nie własnymi programami społecznymi, ale inwektywą.
Jarosław Kaczyński miał do wyboru innych kandydatów na edukację. Choćby Mirosławę Różecką-Stachowiak, posłankę z Wrocławia, osobę spokojną i merytoryczną. Jeśli wybrał polityka z Lublina, to w jednym celu: licytacji prawowiernego PiS z Solidarną Polską prawicową gromką retoryką. Zrobił to kosztem polskiej oświaty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.