Dziennik Gazeta Prawana logo

Pokonać PiS. Ale którą drogą?

19 maja 2022
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Opozycj ę mo ż e rozbole ć g ł owa od liczby potencjalnych konfiguracji w kolejnych wyborach do Sejmu. Sze ś ć opcji, kt ó re pokazujemy na grafice obok, to przegl ą d mo ż liwo ś ci od tych daj ą cych najwi ę cej mandat ó w - takich jak jedna czy dwie listy - do takich, w kt ó rych nikt z nikim si ę nie dogada ł . Najbardziej oryginalna koncepcja to start dw ó ch list: osobno KO i osobno tzw. koalicji ś wiate ł drogowych, czyli lewicy, PSL i Polska 2050. Jak wynika z naszych informacji, rozmowy w tej sprawie si ę toczy ł y.

Na razie poszczególne ugrupowania przedstawiają swoje koncepcje. W tej dyskusji rolę grają nie tylko matematyczne zalety poszczególnych wariantów, lecz także bieżąca sytuacja i walka o pole position przed negocjacjami, czyli pokazanie swojej jak największej politycznej siły.

Jedna lista - to pomysł, który forsuje PO jako optymalny, jeśli chodzi o liczbę zdobytych przez opozycję mandatów. Dowodem ma być ostatni sondaż, który opublikowało Oko.press - tu - startując wspólnie - opozycja miała zdobyć ponad 260 mandatów (na 460 wszystkich). Dla odmiany gdy badaliśmy różne konfiguracje w sondażu United Surveys, opozycja najwięcej miejsc zdobywała, startując w dwóch blokach. I zwolennikiem takiej drogi jest np. PSL czy Polska 2050. - Nie ma optymalnej strategii, natomiast w obecnej sytuacji są dwie porównywalne - z jedną listą i dwiema. Natomiast każda inna, która zakłada więcej list, jest gorsza z punktu widzenia opozycji - podkreśla politolog prof. Antoni Dudek. To wynika z uwarunkowań politycznych, a nie matematyki. Gdyby brać pod uwagę tylko teorię i model wyliczeń, to ordynacja z systemem dHondta preferuje jedną listę, ale - jak podkreśla prof. Dudek - tylko przy założeniu, że identyczny elektorat pójdzie do wyborów przy jednej liście i przy dwóch. - Jest grupa wyborców, która zostanie w domu, jak na jednej liście będzie miała Zandberga i Kosiniaka-Kamysza, dla nich jeden czy drugi będzie nie do przyjęcia. Jeśli jednak ci politycy znajdą się na dwóch listach, to oni pójdą na wybory. I spór dotyczy wielkości tej grupy - podkreśla ekspert.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.