Nerwowa atmosfera w urzędach przed jesiennymi wyborami
Tysiące dyrektorów i ich zastępców obawiają się, że po zmianie władzy z dnia na dzień stracą intratne posady. Opozycja nie kryje, że takie ma plany. Dzięki zmianom ze stycznia 2016 r. może to zrobić natychmiast i bez zmiany przepisów, jak to było praktykowane wcześniej
Do tej pory przy każdej zmianie władzy jedna z pierwszych nowelizacji obejmowała pragmatykę zawodową urzędników pracujących w administracji rządowej. Nowe regulacje były wprowadzane pod pretekstem usprawnienia funkcjonowania urzędów. W rzeczywistości jednak chodziło o pozbycie się lub przesunięcie na inne mniej decyzyjne stanowiska osób zatrudnionych przez poprzedników. Nadchodzące wybory parlamentarne są ogromnym stresem nie tylko dla zajmujących najwyższe stanowiska w państwie, lecz także dla blisko 4 tys. dyrektorów i zastępców zatrudnionych m.in. w służbie cywilnej.
Zdaniem ekspertów osoby, które pełnią te funkcje, powinny trwać niezależnie od zmiany ugrupowań rządzących. Niestety za każdym razem, począwszy od dyrektorów generalnych, a skończywszy na osobach zarządzających departamentami lub biurami, muszą się liczyć z tym, że z dnia na dzień mogą stracić swoje posady. Obecnie przepisy są tak skonstruowane, że po ewentualnej zmianie władzy pierwszy raz nie trzeba będzie zmieniać regulacji dotyczących zatrudniania pracowników budżetówki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.