Kondycja polityczna
W dzisiejszym świecie chory przywódca błyskawicznie traci autorytet, bo ludzie przestają wierzyć, iż udźwignie rządzenie państwem. To wystarcza, by miał powód do ukrywania swych słabości tak długo, jak to tylko możliwe
Czy kolano to tylko kolano – oto pytanie, które półgębkiem powtarzają Polacy. Wprawdzie posiadacz najsławniejszego kolana w III RP opuścił już szpital, lecz jego publiczna aktywność pozostaje tak ograniczona, że staje się przyczyną wciąż nowych dociekań. Do tego jeszcze najbliższe otoczenie Jarosława Kaczyńskiego wykazuje co najwyżej urzędowy optymizm i niezbyt pali się do publicznych oświadczeń na temat zdrowia lidera PiS. Na forach internetowych rozkwitają więc spekulacje o możliwych chorobach przywódcy obozu władzy. Niektóre teorie przenikają powoli do mediów, choć brak jakichkolwiek dowodów, że niedyspozycja prezesa to coś więcej niż tylko przypadłość stawu kolanowego oraz pechowa infekcja bakteryjna. Zresztą w takich sytuacjach dla zwykłych obywateli wiarygodniejsze od doniesień mediów czy oświadczeń polityków są długoletnie doświadczenia. A te uczą, że jeśli podejrzewany o chorobę przywódca szybko nie dowiedzie publicznie swej sprawności fizycznej i umysłowej, wówczas na rzeczy jest coś poważnego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.