Związki dla nikogo
P rojekt w sprawie związków partnerskich będzie rządowy, ale ustawa, jeśli nawet zostanie uchwalona i podpisana przez prezydenta, nie rozwiąże wszystkich problemów osób, które na nią czekają. Nie dostrzeże choćby dzieci, które wychowują tęczowe rodziny.
Batalię o usankcjonowanie związków partnerskich organizacje równościowe wraz z partiami lewicowymi i liberalnymi prowadzą od ponad 20 lat. Żaden z projektów nie przeszedł etapu pierwszego czytania w Sejmie.
Tym razem może być inaczej. Projekt w tej sprawie ma szansę na pieczątkę rządową, to jedno. Po drugie istnieją teoretycznie szanse na jej uchwalenie. Wciąż nie jest bowiem pewne, jak ostatecznie zachowałaby się część PSL, ale też pojedynczy konserwatyści z PO (jak Roman Giertych, który odmawia odpowiedzi na pytanie o związki partnerskie) czy Polski 2050. Nie wiadomo też, czy ostatecznie propozycji rządowej nie zdecydowaliby się poprzeć jacyś posłowie Konfederacji czy nawet PiS. Na takie głosy po cichu liczą zwolennicy ustawy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.