Kompromitacja kartonowej krucjaty PiS
W yrok Sądu Okręgowego w Warszawie, który uprawomocnił się tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego – w sprawie Fundacji Otwarty Dialog (FOD), Bartosza Kramka i Ludmyły Kozłowskiej przeciwko Witoldowi Waszczykowskiemu – to ostatni akord kiepskiego montażu, który państwo rządzone przez Zjednoczoną Prawicę zafundowało jednemu z antypisowskich środowisk. FOD nie krył swojej niechęci do poprzednich władz. W pewnym momencie – podczas kryzysu sejmowego na przełomie lat 2016 i 2017 – Kramek wezwał do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Jego manifest był rzeczywiście radykalny w formie. Nawiązywał do ukraińskich majdanów. I dla konserwatywnego ucha brzmiał źle. Nie dawało to jednak żadnej podstawy do zaangażowania struktur państwowych do uderzenia w NGO, którym kierowało małżeństwo. PiS uznał jednak, że rozprawi się z FOD na ostro. Można wręcz powiedzieć, że wypracował własną formułę zaorania organizacji. Nie była to ustawa o zagranicznych agentach jak w Rosji, Gruzji czy Izraelu. Polska prawica odwołała się raczej do adminresursu – zasobów państwa, które po wystąpieniu Kramka miały znaleźć dowody na to, że i on, i jego żona są albo aferzystami, albo agentami Rosji. Pomysł w sumie niezły. Ale wykonany, jak wiele wydarzeń w czasach PiS – garażowo i z kartonu. W sieci zaczęły krążyć skany rosyjskich paszportów Kozłowskiej (fałszywe). W mediach bliskich władzy publikowano kompromaty, które miały obciążyć ją obyczajowo. Samego Kramka oskarżono o pranie brudnych pieniędzy. Do sprawy zaangażowano nawet obce państwo. Rządzący przed kilkoma laty Mołdawią oligarcha, a w przeszłości sutener i właściciel sieci domów publicznych Vladimir Plahotniuc doprowadził do powołania komisji parlamentarnej, która opublikowała całkowicie „porażający” raport „zatapiający” FOD, Kozłowską i Kramka. Po objęciu władzy przez prozachodnią Maię Sandu wszystkie zarzuty wycofano. O sprawie i samym raporcie szeroko pisaliśmy na łamach DGP.
PiS użył służb i MSZ, by po fakcie, czyli po wezwaniu do rewolty przez Kramka – szukać danych na FOD. Zaczął tradycyjnie od końca, w związku z czym efekt był do przewidzenia. Na fundację nie znaleziono nic. Rozprawa wpisała się za to w proces – jak pisze w swojej książce „Klucz do Kaczyńskiego” Robert Krasowski – anarchizacji i wprowadzania w dygot struktur państwa. FOD może się nie podobać. Modus operandi tej fundacji polegający na obronie dziwnych oligarchów na Wschodzie, często deklarujących się jako prozachodni, choć w rzeczywistości najczęściej prodolarowych – rodził pytania. Nie da się jednak na nie odpowiedzieć, zaprzęgając machinę państwową i zaprzyjaźnione media do kompromitacji małżeństwa, które ją prowadzi.
Były szef MSZ Witold Waszczykowski musi przeprosić Kozłowską i Kramka za naruszenie ich dóbr osobistych. Chodzi o wypowiedzi, w których określał ich mianem „agentury wpływu”, która „prowadziła działalność antypaństwową w kilku krajach” i „realizowała antypolskie cele”. Wcześniej – w lutym 2024 r. – z fundacją proces w apelacji o naruszenie dóbr osobistych przegrał były wiceszef MSW Maciej Wąsik. Oskarżał on małżeństwo i FOD o działania hybrydowe, powiązania z Rosją i pranie brudnych pieniędzy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.