Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Prezes nie może przegrywać z pseudostudentem

11 czerwca 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Z mieniamy się, żeby udrożnić wydawanie decyzji, bo sytuacja wymaga zmiany. Gdy przyszedłem do Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego w styczniu, to mieliśmy 50 tys. zaległych wniosków. Niektórzy czekają trzy lata. To była sytuacja krytyczna” – mówił wojewoda dolnośląski Maciej Awiżeń na spotkaniu dotyczącym niedrożnego systemu wydawania cudzoziemcom pozwoleń na pobyt czasowy.

Problem przeciągających się procedur związanych z zalegalizowaniem pobytu w Polsce dotyczy m.in. kadry zarządzającej wielkich korporacji, które przysyłają do nas swoich przedstawicieli z USA, Japonii czy Korei Południowej. Kluczowi z punktu widzenia interesów gospodarczych Polski inwestorzy skarżą się, że delegowani przez nich menedżerowie i specjaliści nie mogą się doprosić o prawo pobytu i pracy w naszym kraju. O sprawie pisaliśmy w DGP 28 maja („Wąskie gardło administracji”).

„Podstawowy problem to brak kadry. Walczymy i wnioskujemy do ministerstwa, by miał kto te wnioski przerabiać” – diagnozował problemy podległej mu instytucji wojewoda Awiżeń. Aby lepiej zrozumieć wyzwanie, z jakim mierzą się urzędy, wystarczy rzut oka na statystykę dotyczącą liczby wpływających wniosków. Jeszcze w 2017 r. o prawo pobytu czasowego aplikowało w Polsce 170 tys. cudzoziemców, w 2021 – 361 tys., w zeszłym roku już ponad 553 tys. Nie muszę dodawać, że zasoby ludzkie w administracji publicznej przez ten czas trzykrotnie nie urosły. Średnia liczba spraw w toku przypadająca na pracownika urzędu wojewódzkiego zajmującego się legalizacją pobytu na koniec 2023 r. wynosiła 275. Jak widać, wydolność urzędów pozostała daleko w tyle za potrzebami.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.