Wybory nie ruszyły, a kamery już straszą
Czy już najbliższe wybory będą nagrywane i transmitowane na żywo? Wątpliwości ma nawet szef Państwowej Komisji Wyborczej. Bo im bliżej wyborów, tym wychodzi na jaw więcej problemów wymagających rozwiązania
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian, które wprowadziła do kodeksu wyborczego ustawa z 11 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych (Dz.U. z 2018 r. poz. 130) jest obowiązek transmisji z lokali wyborczych. I nie chodzi - tak jak dotychczas - jedynie o możliwość nagrywania czynności przed otwarciem i po zamknięciu lokalu wyborczego, lecz o wszystkie - od sprawdzenia przez obwodową komisję wyborczą, czy urna jest pusta, aż do podpisania protokołu z głosowania. Co więcej, nagranie z wyborów powszechnych ma być... transmitowane na żywo. I to z każdego z prawie 28 tys. lokali wyborczych. Nowy obowiązek miałby być spełniony już podczas listopadowych wyborów samorządowych.
PKW: może zabraknąć czasu
Rzecz w tym, że w powodzenie tego przedsięwzięcia wątpi nawet przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński. Nieco ponad tydzień temu mówił w radiu TOK FM, że problemem jest nie tylko brak pieniędzy, ale i czasu na przeprowadzenie wszystkich procedur przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Kłopot może sprawiać również brak szczegółów w ustawie dotyczących umiejscowienia kamer oraz specyfikacji technicznej, jaką powinny spełniać. PKW wciąż rozważa, czy ogłosić przetarg na kamery (co byłoby długotrwałym procesem), czy też przekazać fundusze gminom na zakup sprzętu. Przewodniczący obawia się jednak, że samorządowcy zakupią wówczas najtańszy sprzęt, który może nie spełnić wymogów bezpieczeństwa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. A spełnić musi, bo w przeciwnym razie - narażony będzie na ataki hakerskie. Problem może stworzyć też w wielu miejscach brak dostępu do szybkiego internetu.
Między RODO a konstytucją
Z kolei prawnicy i samorządowcy, z którymi rozmawialiśmy, martwią się o inne kwestie. Po pierwsze, czy nagrywanie obywateli podczas wyborów jest zgodne z Konstytucją RP. Po drugie, czy utrwalanie wizerunku głosujących nie stoi w kontrze do unijnego rozporządzenia RODO (dotyczącego ochrony danych osobowych). O tę drugą kwestię zapytaliśmy nawet przedstawicieli Komisji Europejskiej. Tu zapewniono nas, że ustawa jest z RODO zgodna. Zaznaczono jednak, że wyborcy muszą być o fakcie nagrywania wyraźnie poinformowani jeszcze przed przystąpieniem do głosowania - a to obowiązek, który umknął polskiemu ustawodawcy.
OPINIE EKSPERTÓW
Trzeba będzie przeprowadzić ocenę skutków dla ochrony danych osobowych
@RY1@i02/2018/049/i02.2018.049.18300110a.803.jpg@RY2@
dr Paweł Litwiński adwokat, Instytut Allerhanda, partner w Barta Litwiński Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów sp.p.
Znowelizowana niedawno ustawa - Kodeks wyborczy przewiduje obowiązek prowadzenia transmisji z lokalu wyborczego za pośrednictwem publicznie dostępnej sieci elektronicznego przekazywania danych. I choć ustawodawca nie określił dokładnie, co ma być przedmiotem takiej transmisji, jedno nie budzi wątpliwości - pojawią się podczas niej dane osobowe. A skoro tak, to powstaje pytanie, jak do tego nowego rozwiązania podchodzi nowe prawo ochrony danych osobowych (RODO). W tym miejscu warto przypomnieć, że dane osobowe to każda informacja odnosząca się do zidentyfikowanej lub możliwej do identyfikacji osoby fizycznej - a więc także wizerunek człowieka. Lokal wyborczy co do zasady będzie pełen ludzi: wyborców, członków komisji, mężów zaufania. Dla przedstawicieli społeczności lokalnej, która taką transmisję będzie oglądała, rozpoznanie konkretnych osób przebywających w lokalu wyborczym nie będzie trudne. W ten sposób w świat popłyną więc dane osobowe każdego, kto się w lokalu znajdzie. I pierwsze pytanie, jakie w tym kontekście powstaje, to fundamentalne pytanie o zgodność takiego działania z prawem: czy prawo ochrony danych osobowych na to zezwala? Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt e RODO przetwarzanie danych osobowych jest dopuszczalne, gdy jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym. Jest to również fundamentalna zasada ustroju informacyjnego naszego państwa - państwo może przetwarzać informacje o obywatelach tylko wtedy, gdy jest to niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. W tym przypadku obecność takiego zadania i jego związek z interesem publicznym nie budzi wątpliwości - tym zadaniem jest zapewnienie prawidłowego przebiegu wyborów. Pytanie za to, czy transmitowanie na cały świat i bez żadnych ograniczeń wizerunków osób głosujących jest niezbędne dla realizacji tego zadania? Niezbędne, czyli takie, bez którego nie da się osiągnąć pewnego cel. I tutaj można mieć wątpliwości. Bo takie przetwarzanie danych byłoby niezbędne wtedy, gdyby nie dało się zapewnić prawidłowego przebiegu wyborów bez transmisji z lokali. Czy tak właśnie jest? Można mieć fundamentalne wątpliwości; a już na pewno taka niezbędność powinna była być wykazana na etapie prac nad ustawą.
Zakładając jednak, że przepisy obowiązującego oprawa korzystają z domniemania zgodności z konstytucją, zastanówmy się, jakie obowiązki ciążą na tym, kto będzie taką transmisję organizował. Ale znów pojawia się pytanie, kto jest administratorem danych osobowych przetwarzanych w tym przypadku? Wydaje się, że gmina, ale i Państwowa Komisja Wyborcza, bo to PKW na swojej stronie internetowej ma udostępniać transmisję. A skoro tak, to te właśnie podmioty - gminy i PKW - powinny spełnić wymagania wynikające z przetwarzania danych osobowych na potrzeby transmisji. A te wymagania są standardowe, jak zawsze przy przetwarzaniu takich danych. Skoro istnieje ustawowa podstawa prawna przetwarzania danych, to w tym zakresie nie należy już szukać innej podstawy - nie wchodzi w grę np. zbieranie zgód osób głosujących na taką transmisję. Ale należy wykonać wobec nich obowiązek informacyjny, otóż każdy wchodzący do lokalu wyborczego powinien się dowiedzieć, kto, po co i jak przetwarza jego dane osobowe. Czyli należy spełnić obowiązek informacyjny z art. 13 RODO.
Kluczowa jest też kwestia odpowiedniego zabezpieczenia danych osobowych - wydaje się, że w tym przypadku może być konieczne przeprowadzenie tzw. oceny skutków dla ochrony danych osobowych, czyli wykonanie obowiązku z art. 35 RODO. W tym miejscu znów warto przypomnieć, że ocena skutków dla ochrony danych osobowych (DPIA), to rodzaj audytu procesu przetwarzania danych, prowadzący do oceny ryzyka, jakie to przetwarzanie niesie ze sobą dla praw i wolności osób, których dane dotyczą. Źródła tego ryzyka mogą być różnorakie, w szczególności o charakterze technicznym - w tym przypadku związane w szczególności z zabezpieczeniem łączy teleinformatycznych czy też samych kamer, ale także organizacyjnym (np. związane z tym, kto ma dostęp do nagrań, czy nagrania są zapisywane itp.) czy prawnym. Co istotne, ponieważ tej oceny nie przeprowadzono na etapie legislacyjnym, obecnie powinna ją wykonać PKW i każda gmina.
Trzeba wreszcie zapewnić wykonanie wszystkich praw osób, których dane dotyczą, a które wynikają z RODO - a przynajmniej zastanowić się, czy i jakie prawa znajdą w takim przypadku zastosowanie. A to może nie być łatwe, jako że w Polsce od lat nie uchwalono żadnych przepisów o monitoringu wizyjnym, które - chociaż per analogiam - można by tutaj zastosować.
Wydaje się więc, że RODO nie zablokuje możliwości prowadzenia transmisji z lokali wyborczych - ale w tym kontekście RODO nie można też zupełnie zignorować, jako że prowadzenie transmisji z pewnością dotyka prawa do ochrony danych osobowych nas wszystkich. ⒸⓅ
Oprac. JAS
Nie można zapominać, że Konstytucja RP jest ważniejsza od RODO
@RY1@i02/2018/049/i02.2018.049.18300110a.804.jpg@RY2@
dr Marlena Sakowska-Baryła radca prawny i partner w Sakowska-Baryła Czaplińska Kancelaria Radców Prawnych sp.p. oraz redaktor naczelna "ABI Expert"
W okresie wzmożonego zainteresowania i - można by nawet rzec - szaleństwa wokół rozporządzenia unijnego RODO zapominamy, że każda wprowadzana ustawa musi być zgodna z nadrzędnym polskim aktem prawnym, czyli z Konstytucją RP. Prawo do ochrony danych osobowych oraz prawo do prywatności gwarantują odpowiednio art. 51 oraz 47 ustawy zasadniczej. Z tego ostatniego wynika, że można gromadzić dane o obywatelach i udostępniać je tylko wtedy, gdy jest to niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. I tutaj należałoby zadać sobie pytanie: czy nagrywanie tego, jak obywatel wygląda i zachowuje się w dniu wyborów, jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania państwa? Moim zdaniem, absolutnie nie. Poza tym nie wiadomo, czemu takie nagranie będzie służyć i jakie organy państwowe czy służby będą je przeglądać i w jakim celu. Warto również pamiętać o art. 31 ust. 3 konstytucji. Stanowi on, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są m.in. konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź innych wymienionych tam wartości. Ograniczenia te nie mogą jednak naruszać istoty wolności i praw. W mojej ocenie, nagrywanie wyborców to zdecydowanie nieproporcjonalny środek i może godzić w istotę autonomii informacyjnej, która jest jedną z najważniejszych składowych prawa do ochrony danych osobowych. ⒸⓅ
Oprac. JAS
Stanowisko Komisji Europejskiej z 5 marca 2018 r.
Celem rozporządzenia RODO jest ustalenie, w jakich okolicznościach można przetwarzać dane osobowe - mówiąc językiem bardziej prawniczym - bycie pewnym, że zawsze istnieje podstawa prawna dla przedsiębiorstw i instytucji na przetwarzanie i przekazywanie tych danych. Nie jest to zatem regulacja, która zabrania transmitowania danych osobowych.
Transmisja wideo z lokali wyborczych określona w kodeksie wyborczym wydaje się posiadać poprawną podstawę prawną w postaci art. 6 par. 1 RODO. Tego typu transmisja wydaje się być również uzasadniona w związku z tym, że służy wypełnieniu interesów publicznych - większej przejrzystości oraz wolnego dostępu do informacji. Warto jednak podkreślić, że nagrywani wyborcy powinni zostać poinformowani o tym fakcie, zanim jeszcze przystąpią do głosowania.
Oprac. JAS
Eksperci alarmują, że przepisy kodeksu wyborczego powinny być jak najszybciej doprecyzowane. Nie wyłączają one bowiem szpitali, także psychiatrycznych, zakładów karnych oraz domów opieki społecznej z obowiązku nagrywania. Tymczasem prowadzenie transmisji z tych obiektów może być nie tylko trudnym przedsięwzięciem technicznym, ale i naruszać dobra osobiste lub udostępniać wrażliwe dane osobowe (np. dotyczące stanu zdrowia) przebywających w nich obywateli. Ustawodawca nie określił również co zrobić, gdy sprzęt do nagrywania zawiedzie albo gdy wypełnione karty do głosowania niektórych obywateli uchwycą kamery. I co najważniejsze, czy tego typu incydenty wpływają w jakikolwiek sposób na tajność wyborów.ⒸⓅ
10 PYTAŃ O KAMERY W LOKALACH WYBORCZYCH
1. Ile kamer będzie potrzebnych i o jakich parametrach?
Przepisy nie określają, ile kamer powinno być w lokalu wyborczym (czy np. wystarczy jedna na dany lokal). Milczą też o ich parametrach, które przekłada się na cenę i jakość nagrania. Najprostsze kamery internetowe z mikrofonem kosztują zaledwie kilkanaście złotych, kamery nagrywające w wysokiej rozdzielczości 4K zaś nawet kilka tysięcy. Wybór jakości nagrywania będzie miał znaczenie przy wyborze sposobu podłączenia urządzenia do komputera. Najprostsze modele są podłączane przez złącze USB, dla lepszych konieczny może być zakup miksera wideo. - Nie wiemy też, kto ma odpowiadać za sprzęt komputerowy i zapewnić łącze do transmisji. A mówimy o konkretnym zadaniu, które powinno zostać jasno określone i wystandaryzowane - mówi Marek Olszewski, szef Związku Gmin Wiejskich RP.
2. Kto ogłosi przetarg na zakup sprzętu - Krajowe Biuro Wyborcze czy każda gmina osobno?
Zakup i uruchomienie kilkudziesięciu tysięcy kamer to wielkie wyzwanie logistyczne. KBW ma dwie opcje: rozpisać jeden przetarg albo powierzyć to zadanie gminom i zapewnić im środki. Z naszych informacji wynika, że KBW skłania się ku drugiej opcji. Bo jeden duży przetarg oznacza przekroczenie progów unijnych. KBW obawia się, że z tego względu ugrzęźnie w procedurach oraz ewentualnych odwołaniach. Jeśli przetargi zorganizują gminy, to w wielu przypadkach uda się zakupić sprzęt z wolnej ręki. - Kupienie kamer w jednym pakiecie dla 28 tys. lokali gwarantowałoby niższą cenę. Jeśli wszyscy ogłoszą przetargi w jednym czasie, producenci kamer wykorzystają sytuację i to małe gminy wyjdą na tym finansowo najgorzej - mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.
3. Czy budżet państwa znajdzie środki na obsługę całego systemu informatycznego?
Sam koszt zapewnienia kamer i przekazu transmisji z lokali wyborczych wyliczono na 134 mln zł. Do tego dochodzi jeszcze kwestia zakupu komputerów przeznaczonych do obsługi systemu informatycznego w obwodach głosowania - 100 mln zł, skanerów - 3 mln zł i "dodatkowego uzupełniania wyposażenia lokali wyborczych" - 8,4 mln zł. PKW zwróciła się już do premiera Mateusza Morawieckiego o dodatkowe środki potrzebne do zabezpieczenia organizacji wyborów. Jak dotąd odzewu nie było. Nieoficjalnie wiadomo, że przedstawiciele MSWiA nie do końca dowierzają szacunkom KBW, dlatego chcą po swojemu przeliczyć koszty. Przy czym resort twierdzi, że nie w każdym przypadku konieczne będzie kupno sprzętu, bo wystarczy go wypożyczyć, np. od szkoły.
4. Kto zabezpieczy łącza przed ewentualnym atakiem hakerów? ABW bowiem odmówiła?
Krajowe Biuro Wyborcze obawia się o bezpieczeństwo prowadzonej na żywo transmisji z lokali wyborczych. Jak ujawniliśmy w DGP, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ostrzegła KBW, że na tak krótko przed wyborami nie sposób zapewnić w pełni bezpiecznego łącza. - Gdyby było więcej czasu, ABW mogłaby sprawdzić nam kamery i przyłącza, które będą w lokalach wyborczych. Niestety usłyszeliśmy, że nie ma na to czasu - powiedziała nam już była szefowa KBW Beata Tokaj. - Boimy się, że na ekranach osób śledzących w internecie wybory nie pojawią się obrazy z lokali. Wystarczy, że ktoś dla żartu zacznie transmitować jakiś nieprzyzwoity film. Łatwo jest powiesić kamerę i następnie ją uruchomić. Tylko pytanie, co dalej? Przecież ktoś powinien mieć chyba jakiś dyżur, by pilnować tego sprzętu i pomóc w razie problemów - dodała.
5. Czy samorządom uda się podpisać porozumienie z PKW na wypożyczenie urządzeń?
Od przyszłej kadencji samorządy będą musiały transmitować sesje. Przepisy przewidują, że do transmisji i utrwalania obrad rady będzie można wykorzystywać urządzenia, które służą obwodowym komisjom wyborczym. W tym celu trzeba będzie jednak zawrzeć porozumienie określające zasady korzystania ze sprzętu. - Obawiam się, że ten proces będzie kłopotliwy z logistycznego i organizacyjnego punktu widzenia - mówi Adam Neumann, wiceprezydent Gliwic. - Od wyborów do pierwszej sesji rady z reguły mija około miesiąca. Rozumiem, że tylko wtedy będzie czas na zawarcie stosownych porozumień. Ponadto w trakcie kadencji może pojawić się potrzeba zorganizowania referendum (lokalnego lub krajowego) czy wyborów uzupełniających lub przedterminowych. Wówczas za każdym razem pojawi się potrzeba przeniesienia sprzętu.
6. Co z transmisjami ze szpitali czy DPS-ów i zakładów karnych?
Jeżeli lokal wyborczy mieści się w szkole czy bibliotece, problemu nie będzie. Gorzej z lokalami w szpitalach, zakładach karnych czy domach pomocy społecznej. Są to miejsca szczególne, a dane dotyczące np. stanu zdrowia są danymi wrażliwymi. Ustawa w żaden sposób nie wyłącza obowiązku transmisji z tych miejsc, a PKW nie może podejmować jednostronnych decyzji w tym zakresie. Zdaniem Krzysztofa Izdebskiego z fundacji E-państwo przepisy nie biorą pod uwagę też tego, że np. w szpitalach urna do głosowania często krąży po salach. Ekspert sugeruje, by placówki ochrony zdrowia oraz zakłady karne zostały wyłączone spod obowiązku nagrywania. Wciąż nie wiadomo bowiem, kto będzie miał dostęp do tych materiałów oraz w jaki sposób będą składowane.
7. Czy wybory będą ważne, gdy sprzęt do nagrywania zawiedzie lub zabraknie prądu?
Transmisja to duże przedsięwzięcie techniczne. A kamerę ktoś może strącić, zabraknie prądu albo łączności z siecią... Co wtedy? - Wówczas czynności podejmowane przez komisję mogą być rejestrowane za pomocą innych urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, a następnie udostępniane na stronie internetowej PKW - mówi Maciej Kiełbus, partner w kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners. - Ponadto art. 42 par. 5 k.w. zakłada, że przebieg wyborów może być nagrywany przez mężów zaufania własnymi urządzeniami - dodaje. A co, gdy wszystko zawiedzie? Według Krzysztofa Izdebskiego nie powinno to dyskwalifikować ważności głosów. - Zakłócenie w ten sposób wyborów byłoby znacznie łatwiejsze niż fałszowanie głosów czy namawianie do głosowania na własnego kandydata - uważa ekspert.
8. Tajność wyborów a nagrywanie - co będzie, gdy widać, kto na kogo głosuje?
Nie wszyscy wyborcy korzystają z kabin. Może się więc zdarzyć, że czyjś wybór będzie widoczny na nagraniu. Czy spowoduje to unieważnienie głosów w danym lokalu? Mecenas Maciej Kiełbus zauważa, że zgodnie z kodeksem wyborczym każdy głosujący ma prawo do tajnego głosowania. Jeśli wyborca nie chce z niego skorzystać i zagłosuje jawnie, nie powinno to wpływać na ważność głosowania. - Co innego, gdyby wyborcom nie zapewniono miejsca umożliwiającego tajne głosowanie lub kamery byłyby zamontowane w taki sposób, iż łatwo byłoby śledzić głosy wyborców. Wówczas wybory w danej komisji mogłyby zostać unieważnione - mówi ekspert. - Warto poinformować wyborców, w którym dokładnie miejscu znajdują się kamery - uważa z kolei Krzysztof Izdebski. Podobnego zdania jest również Komisja Europejska.
9. Jak zapobiec agitacji polegającej na celowym pokazywaniu do kamer wypełnionych kart?
Nie można wykluczyć, że niektórzy wyborcy zechcą pokazywać do kamery swoje karty lub w inny sposób zachęcać do głosowania na danego kandydata Zgodnie z art. 494 kodeksu wyborczego jest to działanie zagrożone grzywną. Jednak zdaniem Krzysztofa Izdebskiego prawdopodobnie nikt nie będzie ścigał z tego powodu wyborców. Natomiast dr Mariusz Bidziński dodaje, że organizatorzy transmisji powinni zadbać, by nie było możliwości podpięcia się pod transmisję i np. komentowania jej przebiegu albo podmiany przekazywanego na żywo materiału.
10. Czy rejestrowanie obrazu z lokali wyborczych jest zgodne z konstytucją?
Prawo do ochrony danych osobowych oraz prawo do prywatności gwarantują odpowiednio art. 51 oraz 47 Konstytucji RP. - Należałoby zadać sobie pytanie: czy nagrywanie tego, jak obywatel wygląda i zachowuje się w dniu wyborów, jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania państwa? Moim zdaniem absolutnie nie - uważa dr Marlena Sakowska-Baryła, radca prawny . Obiekcje ma też Krzysztof Izdebski. Jego wątpliwości budzi przede wszystkim to, kto będzie oglądał zebrany materiał i w jakim celu. - Brak tej wiedzy powoduje niepokój, że nagrania mogą być użyte np. przez służby specjalne w sposób, który będzie w istotny sposób łamał konstytucyjne prawo do prywatności.
@RY1@i02/2018/049/i02.2018.049.18300110a.101(c).jpg@RY2@
ŁR
Fot. Jan Bielecki/East News, Wojtek Laski/East New (x2) Maciej Oleksy/Shutterstock, Thep Urai/Shutterstock, Andrey Popov/Shutterstock, Gorodenkoff/Shutterstock
Stanowisko PKW z 28 lutego 2018 r.
W sprawach dotyczących szczegółowych warunków przeprowadzenia transmisji z lokali wyborczych wciąż trwają analizy.
Zgodnie z art. 52 par. 5 kodeksu wyborczego po otrzymaniu karty do głosowania wyborca udaje się do miejsca w lokalu wyborczym zapewniającego tajność głosowania. Tajność głosowania zapewnia się w szczególności przez przygotowanie w lokalu wyborczym odpowiedniej liczby łatwo dostępnych miejsc umożliwiających każdemu wyborcy nieskrępowane zapoznanie się z kartą do głosowania oraz jej wypełnienie w sposób niewidoczny dla innych osób (art. 52 par. 5a kodeksu wyborczego). Organy wyborcze nie są uprawnione do wydawania oceny w zakresie ważności wyborów. W wyborach samorządowych o ważności wyborów rozstrzyga właściwy sąd okręgowy (art. 394 par. 1 i art. 470 kodeksu wyborczego). Tak więc ocena, czy ewentualne naruszenie zasady tajności głosowania stanowi podstawę do podważenia wyborów, może zostać dokonana wyłącznie przez sąd rozpoznający protest wyborczy.
Obwodowa komisja wyborcza ds. ustalenia wyników głosowania w obwodzie może uznać głos za nieważny jedynie w przypadkach określonych w kodeksie wyborczym, w przypadku wyborów samorządowych w szczególności w art. 439 par. 2, art. 440 par. 2 i art. 486 par. 2. Kodeks wyborczy nie przewiduje unieważnienia głosu w związku z ewentualnym naruszeniem zasady tajności głosowania.
Kodeks wyborczy nie określa konkretnej liczby tych miejsc. Za odpowiednie zapewnienie lokalu odpowiada wójt (burmistrz, prezydent miasta). Liczba miejsc zapewniających tajność głosowania musi uwzględniać specyfikę i wielkość obwodu głosowania.
Kodeks wyborczy nie przewiduje przerywania głosowania ani jego wydłużania z powodu trudności technicznych związanych z transmisją lub rejestrowaniem pracy komisji. Decyzja w zakresie ważności wyborów w takim przypadku należy wyłącznie do sądu rozpatrującego protest wyborczy.
ⒸⓅ
Oprac. JAS
@RY1@i02/2018/049/i02.2018.049.18300110a.801.jpg@RY2@
Jakub Styczyński
@JakubStyczynski
@RY1@i02/2018/049/i02.2018.049.18300110a.802.jpg@RY2@
Tomasz Żółciak
@tzolciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu