Tu nie o cel, ale o drogę do niego chodzi
I nicjatywa związkowców z Solidarności dotycząca ogólnokrajowego referendum ws. Zielonego Ładu nie wywołuje większego zainteresowania. Do tej pory do Komisji Krajowej Solidarności wpłynęło raptem 201 tys. podpisów, choć niecały miesiąc temu przewodniczący rolniczej „S” Tomasz Obszański zapowiadał na łamach DGP, że komplet 500 tys. sygnatur uda się zgromadzić jeszcze przed wyborami do europarlamentu.
Tak wyśrubowany termin prawdopodobnie nie był wybrany przypadkowo. Zielony Ład to obecnie chwytliwe i populistyczne hasło, na którym można budować poparcie społeczne. Mobilizacja elektoratu rolniczego i wiejskiego – pod przykrywką zbierania głosów za ratowaniem polskiej gospodarki – mogła więc być obliczona na efekt wyborczy przy eurournach.
Na razie obywatelska akcja wyraźnie spowolniła. Podczas organizowanej przez „S” demonstracji związkowców w Warszawie w połowie maja udało się zebrać – jak twierdzą sami zainteresowani – ok. 150 tys. podpisów. Od tamtej pory przybyło więc ledwie 50 tys., czyli 10 proc. wymaganej liczby. – Zapał nie opadł, ale weszliśmy w okres prac polowych, jesteśmy bardziej ograniczeni czasowo, więc, co naturalne, zaangażowanie naszych związkowców w terenie w kwestię referendum jest mniejsze – wyjaśnia mi Edward Kosmal, wiceszef Solidarności Rolników Indywidualnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.