Dziennik Gazeta Prawana logo

Co za dużo, to niezdrowo. Rzecz o wyborze do Krajowej Rady Sądownictwa

26 czerwca 2018

Im więcej czasu upływa od ujawnienia przez prasę nazwisk sędziów startujących do Krajowej Rady Sądownictwa, tym więcej wątpliwości wokół tych wyborów narasta. Pisaliśmy już na łamach DGP o kandydacie, który stracił poparcie, a także o tym, który de facto startować w wyścigu o fotel w KRS w ogóle nie powinien, bo już jakiś czas temu przeszedł w stan spoczynku. Media informują również o dyscyplinarkach, których doigrali się niektórzy sędziowie startujący w wyborach oraz ich powiązaniach z ministrem sprawiedliwości. Tymczasem jedyna osoba w kraju, która mogłaby tego rodzaju dywagacje przeciąć, milczy jak zaklęta. Osobą tą jest oczywiście marszałek Sejmu, w rękach którego znajduje się obecnie los wszystkich kandydatów. Czy zdecyduje się poddać któreś ze zgłoszeń pod osąd Państwowej Komisji Wyborczej? A może sam dokona wstępnej selekcji i niektóre wątpliwe kandydatury odsieje już na tym etapie? Te pytania jeszcze przez jakiś czas pozostaną bez odpowiedzi. Komfort milczenia dla marszałka i swego rodzaju parasol ochronny dla kandydatów to prezenty od ustawodawcy. Przepisy są tak skonstruowane, że o transparentności wyborów do KRS mowy być nie może. Przecież tak naprawdę dotąd nie podano nawet oficjalnej listy nazwisk startujących!

Przepisy przepisami, ale od czego jest prasa. Ta nie próżnowała i dzięki temu opinia publiczna wie już coś niecoś o kandydatach. Wie na przykład, że niemal wszyscy pochodzą z sądów rejonowych. A to oznacza, że już niedługo będziemy mieli radę złożoną w przytłaczającej większości z sędziów sądów najniższego szczebla. I być może są to świetni fachowcy, ludzie ambitni, pracowici, którzy będą sumiennie wykonywać swoje obowiązki związane z członkowstwem w KRS. Nie mnie to - póki co - oceniać. Faktem jest jednak, że ich bagaż doświadczeń zawodowych siłą rzeczy jest mniejszy niż sędziów sądów apelacyjnych, o sędziach Sądu Najwyższego nie wspominając. Może się więc okazać, że taka drastyczna zmiana proporcji w składzie KRS nie wyjdzie temu organowi na dobre. Rada ma oceniać projekty aktów prawnych. Wskazywać na niebezpieczeństwa dla niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Punktować błędy rządzących. Wreszcie decydować o tym, kto zostanie w tym kraju sędzią. To ogromna odpowiedzialność. Teraz spocznie ona przede wszystkim na barkach sędziów rejonowych.

Na wyniki tego eksperymentu przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. A tymczasem pozostaje mieć nadzieję, że zapał ustawodawcy do "demokratyzacji" różnego rodzaju ciał już osłabł. Nie chciałabym bowiem pewnego dnia obudzić się w kraju, w którym o śmierci mózgu decyduje komisja złożona nie ze specjalistów z zakresu neurochirurgii, a z lekarzy rezydentów, wyłonionych na dodatek w powszechnych wyborach.

@RY1@i02/2018/028/i02.2018.028.18300050b.801.jpg@RY2@

Małgorzata Kryszkiewicz

redaktor DGP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.