Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Praworządność to nie tylko kwestie ustrojowe

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Staż osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą oraz zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych będzie wliczany do pracowniczego stażu pracy. Tak wynika z zapowiedzi Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Propozycja legislacyjna resortu spotkała się z pozytywnym odbiorem opinii publicznej. Istnieją bowiem liczne różnice w traktowaniu pracowników w zależności od ich stażu pracy, co w kontekście osób aktywnych zawodowo, ale w innym charakterze niż pracownik, prowadzi do nierównego traktowania na gruncie prawa pracy. Jednak, wprowadzając regulacje sprzyjające umowom cywilnoprawnym, które mają na celu łagodzenie skutków śmieciowego zatrudnienia, prawodawca unika rozwiązania problemu systemowo, a nawet podejmuje równolegle działania, na skutek których liczba zawieranych umów cywilnoprawnych może wzrastać.

Bez sankcji

Zmiana jest skierowana przede wszystkim do osób zatrudnionych na tzw. umowach śmieciowych. To one najczęściej dążą do uzyskania stabilnego zatrudnienia pracowniczego i są traktowane gorzej z powodu braku takiego statusu w przeszłości. Pomimo bowiem formalnego zakazu zastępowania umów o pracę innymi umowami problem śmieciowego zatrudnienia jest powszechny. Warto podkreślić, że dotyczy on nie treści prawa, lecz braku woli, aby je egzekwować. Zakaz zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi, w warunkach świadczenia pracy, wynika wprost z kodeksu pracy. Złamanie tego przepisu stanowi wykroczenie zagrożone grzywną, a w skrajnym wypadku może być kwalifikowane jako przestępstwo z kodeksu karnego oraz karnoskarbowego. Co więcej, każdy, kto świadczy pracę w warunkach, o których mowa w kodeksie pracy, bez względu na nazwę umowy, może się domagać sądowego ustalenia stosunku pracy.

Przepisy te rzadko jednak są stosowane, czy to przez powołane do ich egzekucji organy (Państwowa Inspekcja Pracy, ZUS), czy przez sądy pracy. Z czasów aplikacji radcowskiej przypominam sobie praktyki w sądzie pracy, na których sędzia tłumaczyła nam, że nie może ustalić stosunku pracy, bo strony zawarły w umowie klauzulę, iż zleceniobiorczyni przyjmuje do wiadomości, że zawarcie umowy nie skutkuje nawiązaniem umowy o pracę. „Zleceniobiorczyni” miała wykształcenie podstawowe i była zatrudniona na cały etat w call center. Gdybym nie był bezpośrednim adresatem tej wypowiedzi, pewnie trudno byłoby mi uwierzyć w jej wiarygodność. Trudno bowiem przejść do porządku dziennego nad kompletnym niezrozumieniem istoty prawa pracy przez sędziego, który ostatecznie decyduje o jego zastosowaniu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.