Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Spektaklu nie będzie. Na razie

22 marca 2024
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Od kilku dni wiemy, że przynajmniej jeden ze „100 konkretów na 100 dni” rządów Koalicji Obywatelskiej będzie zrealizowany. Chodzi o postawienie przed Trybunałem Stanu Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Lista osób, które chciano wysłać przed TS, była dłuższa, lecz to o Glapińskim najwięcej się mówi. Nie tylko dlatego, że bank centralny od dłuższego czasu prowadzi ofensywę medialną (i epistolarną: pamiętamy listy do prezesów banków centralnych innych krajów i ich odpowiedzi) w obronie szefa. Lecz także dlatego, że to dość kontrowersyjna sprawa z możliwymi długoterminowymi konsekwencjami dla sposobu funkcjonowania banku centralnego w Polsce.

Dyskusja wokół tematu „Glapiński a Trybunał Stanu” dotyka wielu kwestii. Dotychczas skupiano się na tym, czy postawienie szefa banku przed TS odziera NBP z niezależności. W rzeczywistości to temat na później. Od wniosku o postawienie przed trybunałem do rozpoczęcia procesu, a tym bardziej do jego zakończenia daleka droga. Na razie mowa wyłącznie o tym, że sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej miałaby sprawdzić, czy „jest sprawa”.

Ale już to będzie wymagać przesłuchania sporej liczby osób, przeanalizowania dokumentów. Dopiero, gdy komisja uzna, że faktycznie jest coś na rzeczy, tematem zająłby się Trybunał Stanu. Pamiętajmy, że prezes banku centralnego, tak samo jak każda inna osoba, której grozi odpowiedzialność konstytucyjna, do momentu stwierdzenia złamania prawa jest uznawany za osobę niewinną. Byłoby doskonale, gdyby domniemanie niewinności zamieniło się w pewność. Nawiasem mówiąc, wtedy szef NBP miałby mandat silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.