Media: w oczekiwaniu na rzeź czarnych owiec
M edia były nie tylko sceną ostatniej kampanii wyborczej, lecz często także jej tematem i jednym z głównych aktorów.
Nauczona doświadczeniem sprzed czterech lat Platforma Obywatelska przed wyborami do Sejmu i Senatu nie szczędziła pieniędzy na reklamy w internecie. Tylko na Facebooku w ostatnich 30 dniach kampanii (11 września – 10 października br.) wydała na spoty ok. 1,3 mln zł. Dodatkowe 120 tys. zł przeznaczyła na kampanię w tym medium Małgorzata Kidawa-Błońska, warszawska jedynka Koalicji Obywatelskiej. Natomiast Prawo i Sprawiedliwość, które poprzednio właśnie w sieci odkryło nowe złoża głosów, wyasygnowało tylko 81 tys. zł.
Tym razem partia Jarosława Kaczyńskiego miała inną tubę wyborczą – radio i telewizję, z przyzwyczajenia nazywane jeszcze publicznymi, de facto funkcjonujące już jednak jak media rządowe. Pisząc o nich, organizacja Reporterzy bez Granic (RSF) stwierdziła, że zostały zmienione „w ośrodki rządowej propagandy” wychwalające partię, która jest u władzy. Te słowa padły w komunikacie wyrażającym niepokój o rezultat niedzielnych wyborów parlamentarnych – czy jeszcze bardziej nie zaszkodzi wolności mediów w Polsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.