Walka o podpisy, czyli pokaz kampanijnej siły
Podczas uzupełniania list poparcia nie obyło się bez wpadek i fałszerstw
fot. Hubert Mathis/Reporter
Żeby zarejestrować kandydatów do Sejmu, trzeba było zebrać 5000 podpisów na okręg
Jutro PKW wylosuje numery list kandydatów. Lista chętnych, by zostać posłami, powinna być poparta podpisami co najmniej 5000 wyborców stale zamieszkałych w danym okręgu wyborczym. Jeśli komitet zgłosił listy w co najmniej połowie okręgów (w sumie jest ich 41), dalsze listy mógł zgłaszać bez podpisów. Ostatecznie będzie pięć komitetów ogólnopolskich: Koalicja Obywatelska, Konfederacja Wolność i Niepodległość, Polskie Stronnictwo Ludowe, Prawo i Sprawiedliwość oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Choć do zarejestrowania listy wystarczy po 5000 podpisów w okręgu, partie starają się zebrać ich dużo więcej. Jak twierdzą specjaliści od prawa wyborczego, z reguły trzeba mieć nadwyżkę 10 proc., by zarejestrować listę bez problemów. – To pokaz siły zwłaszcza w sytuacji, gdy PiS podjęło decyzję o maksymalnym skróceniu kampanii – mówi nam jeden z polityków KO. W tym roku na zebranie podpisów komitety miały 17 dni (postanowienie prezydenta w sprawie zarządzenia wyborów ukazało się 9 sierpnia, a termin mijał 26 sierpnia).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.