Marian zmienia dojo
Trudno go zaliczyć do jakiejś frakcji, znaleźć politycznych przyjaciół. Marian Banaś uchodzi za samotnika z żelazną konsekwencją realizującego swoje plany
W dojo obowiązują konkretne zasady. Każdy, kto uprawiał sztuki walki, wie, że wchodząc i wychodząc, należy się ukłonić, okazywać innym szacunek i przestrzegać kodeksu. Minister finansów Marian Banaś spędził w tej sali do treningu sporo czasu. Ma czarny pas w karate kyokushin, był też trenerem tej dyscypliny. To właśnie oddaniu tej sztuce walki – z zasadami, którymi należy się kierować także w życiu, a nie tylko na macie – znajomi tłumaczą charakter Banasia. Ten swoje ministerialne dojo zamienia właśnie na to w Najwyższej Izbie Kontroli. Głosowanie ma się odbyć w piątek, ale to raczej formalność.
„Pancerny Marian”, „żelazny Marian” – z takimi przydomkami przyszedł do Ministerstwa Finansów tuż po wygranych przez PiS wyborach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.