Cena nienawiści
Imperializm ekonomiczny nie jest taki zły. Może pomóc w walce z nienawiścią
Z człowieka/ zawsze z człowieka/ i tylko z człowieka” – odpowiada poeta Tadeusz Różewicz na pytanie, skąd bierze się zło. Także ta jego szczególna forma, jaką jest nienawiść, której wybuch obserwowaliśmy ostatnio w Białymstoku.
Ale dlaczego ten wybuch nastąpił teraz? Prawnik i publicysta Robert Gwiazdowski z właściwą sobie ironią tropi przyczynę w przedwyborczej gorączce. „Jako że program gospodarczy lewica bezbożna ma prawie taki sam jak lewica pobożna, to kampania wyborcza zaczyna się ogniskować wokół LGBT” – napisał na Twitterze. I nie myli się. Polityka jest źródłem potężnych społecznych wybuchów nienawiści. Zwykły człowiek nie wstaje z łóżka ze słowami: „Kogo by tu dzisiaj znienawidzić…”, tylko bije się w myślach ze swoimi mniejszymi bądź większymi problemami. To politycy podpowiadają mu, że za jego kłopoty odpowiedzialny jest nie on sam, a inni. Kto? O, istnieje cały katalog onych, z którego w zależności od potrzeb można skorzystać: spekulanci, żydzi, chrześcijanie, islamiści, ateiści, bogaci wyzyskiwacze, biedne nieroby, imperialiści, izolacjoniści, konspiratorzy i demoralizatorzy itp. itd. Dopiero po wskazaniu winnych pojawia się nienawiść.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.