Dziurawy nadzór nad PIP
Od co najmniej kilku miesięcy Sejm, który nadzoruje działalność Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), otrzymywał sygnały o możliwych nieprawidłowościach kadrowych w centrali inspekcji. Posłowie nie zajęli się tą kwestią, choć etaty i awanse w PIP otrzymywali m.in. aktywni politycy rządzącej partii oraz osoby z regionu, z którego pochodzi Wiesław Łyszczek, główny inspektor pracy. Pytania w tych sprawach kierował nie tylko DGP. Od jesieni ubiegłego roku możliwe nieprawidłowości sygnalizowała Izabela Mrzygłocka, członkini Rady Ochrony Pracy przy Sejmie (ROP to organ nadzorujący działanie PIP).
Również po wczorajszej naszej publikacji (DGP nr 120, „PIP – Praca i Przyjaciele”), która potwierdziła wątpliwe praktyki kadrowe w inspekcji, komentarza w tej sprawie do zamknięcia wydania gazety nie udzielił ani Janusz Śniadek (PiS), przewodniczący ROP, ani Wojciech Szarama (PiS), przewodniczący sejmowej komisji do spraw kontroli państwowej. Ten pierwszy zapewnia, że przedstawi go w najbliższym czasie. Wszystko wskazuje więc na to, że instytucja, która kontroluje warunki pracy w firmach i powinna być apolityczna, sama w praktyce podlega co najwyżej ograniczonemu nadzorowi. A główny inspektor pracy może dalej zatrudniać i awansować wybranych, ale niekoniecznie najlepszych pracowników. ©℗ B10
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.