Rzeczpospolita śmierdząca
W połowie polskich gmin cuchnie. Przez fermy, przetwórnie odpadów, zakłady meblarskie
Czasem chodzi o nieprzyjemny zapaszek, gdy się idzie na spacer z rodziną. Niekiedy można poczuć odór, kiedy chce się przewietrzyć pokój. Zdarza się też tak, że nawet przy pozamykanych oknach czuć, nazywając rzeczy po imieniu, smród.
Szybko rozwijająca się w ciągu ostatnich 30 lat Polska i aspiracje nas samych, by uciekać ze Wschodu na Zachód, szły w parze z pominięciem tego, co rozwój mogłoby blokować. Ochrona środowiska? Trzeba rozwijać biznes. Uciążliwości zapachowe? Bez żartów, to nie powód, by nie stawiać nowej instalacji (np. ferm zwięrzat, zakładów przetwarzania opadów, rzeźni, fabryk meblarskich czy chemicznych). W efekcie, choć jesteśmy już jako Polska zaliczani do krajów rozwiniętych, a nie rozwijających się, kilka milionów ludzi żyje w smrodzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.