Nie obawiam się odpływu pracowników do Niemiec
Stanisław Szwed: Mogą wyjechać jedynie osoby z wyższym wykształceniem i kwalifikacjami. One łatwiej się odnajdą w RFN
fot. Wojtek Górski
Stanisław Szwed wiceminister pracy
Dane za 2018 r. wskazują, że per saldo liczba osób składających oświadczenia o chęci zatrudnienia cudzoziemców spadła. Z czego to wynika?
Zmiana przepisów zapowiadana w związku z wprowadzeniem dyrektywy sezonowej spowodowała, że część osób na zapas składała oświadczenia, bojąc się, że mogą pojawić się problemy z rejestracją. Poza tym liczba wydanych oświadczeń nie jest równa liczbie osób, które do nas przyjechały. W 2018 r. tych pierwszych było ok. 1,6 mln, podczas gdy na ich podstawie przyjechało ok. 1,1 mln osób. Różnica jest więc spora i w tym roku najprawdopodobniej też wystąpi.
Powodem spadku liczby oświadczeń mogło być również wprowadzenie opłaty za nie, chociaż stawkę ustawiliśmy dość nisko. Nie bez związku jest też zwiększenie liczby osób, które mają u nas zezwolenie na pracę sezonową. To dotyczy m.in. rolnictwa i turystyki. Ono zezwala na pracę przez 9 miesięcy w ciągu roku, tymczasem w przypadku oświadczeń mamy 6 miesięcy w ciągu kolejnych 12.
Utrzymujemy poziom napływu pracowników z państw trzecich, w tym z Ukrainy. Chociaż procentowo udział Ukraińców się zmniejszył na rzecz innych cudzoziemców. Wzrosła też liczba osób przyjeżdżających spoza sześciu uprzywilejowanych krajów.
W grudniu i styczniu zmniejszyła się liczba obcokrajowców ubezpieczonych w ZUS. Czy to oznacza, że spada migracja zarobkowa?
Nie wiadomo, czy ta liczba się zmniejszyła, bo przyjechała mniejsza liczba obcokrajowców, czy dlatego że zmieniły się przepisy. Wzrost liczby ubezpieczonych w ZUS był spowodowany zmianami w ustawie, czyli ozusowaniem umów-zleceń do minimalnego wynagrodzenia. To spowodowało, że duża liczba osób jest w ZUS. Jest też większe zainteresowanie umowami o pracę, bo pracodawcy, chcąc zatrzymać pracownika, oferują umowę o pracę. Dłuższe zezwolenia na pracę można otrzymywać na trzy lata. Jest uproszczona ścieżka.
Niemcy chcą otworzyć swój rynek pracy. Obawia się pan odpływu obcokrajowców z Polski?
Nie ma w tej chwili żadnych sygnałów o odpływie pracowników z Ukrainy do Niemiec. Ustawy w RFN jeszcze nie ma. Ma wejść w życie w 2020 r. Mamy informację, że równolegle z pracami nad regulacjami ułatwiającymi przyjazd obywatelom Ukrainy Niemcy wzmacniają policję zatrudnieniową i sankcje. Kontrola będzie wzmocniona, więc obcokrajowcy chcący podjąć pracę na czarno będą musieli dużo ryzykować, bo tam przepisy są o wiele bardziej rygorystyczne. Kalkulacja, gdzie się bardziej opłaca pracować, często wypada lepiej dla Polski ze względu na bliskość geograficzną i kulturową. Warto podkreślić, że cudzoziemcy pełnią w naszym przypadku rolę uzupełniającą na rynku pracy, czyli uzupełniają niedobory tam, gdzie nie ma polskich pracowników.
My w tej chwili dużo lepiej niż Niemcy wypadamy pod względem łatwości przyjazdu, i to na rynku widać. Ja się odpływu nie obawiam. Jedynie mogą z Polski wyjechać osoby, które mają wyższe wykształcenie i kwalifikacje. One łatwiej się odnajdą na niemieckim rynku pracy. ©℗
Rozmawiała Magdalena Cedro
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu