Trudne przejścia z łódzkimi tunelami
Budowa tunelu pod Łodzią dla kolei dużych prędkości ma szanse się zacząć pod koniec roku. Przynajmniej z sześcioletnim poślizgiem skończy się zaś realizacja przejazdu aglomeracyjnego
Dziś Krajowa Izba Odwoławcza ma wydać ostateczny wyrok w sprawie wyboru wykonawcy tunelu dalekobieżnego pod Łodzią. Na początku kwietnia spółka Centralny Port Komunikacyjny wybrała do budowy konsorcjum Porr S.A. – polskiej spółki córki austriackiego koncernu i siostrzanej Porr Bau GmbH z Wiednia. Złożyło ono najtańszą ofertę. Za budowę podziemnego przejazdu o długości 4,6 km chce otrzymać 2 mld 166 mln zł brutto. To znacznie mniej niż konkurenci. Firma z Chin, a także Gülermak zgłosili cenę wynoszącą prawie 2,6 mld zł. Najwięcej – prawie 2,8 mld zł – chciało konsorcjum Torpolu (spółka CPK ma w nim 38 proc. udziałów) i Mirbudu.
Ci dwaj ostatni oferenci nie odpuszczają walki o zlecenie. Oprotestowali wybór firmy Porr w KIO. Jak się dowiedzieliśmy, zarzucają zwycięzcy m.in. zbyt małe doświadczenie przy budowie tuneli. Co ciekawe, zgłaszający zastrzeżenia Gülermak dawniej współpracował z Porrem. Obie firmy realizowały tunel drogowy w Świnoujściu. Porr zbudował też podziemny łącznik kolejowy na Lotnisku Chopina. Zarówno władze CPK, jak i szef spółki Porr, Piotr Kledzik, są przekonani, że argumenty skarżących zostaną odrzucone. W kwietniu inwestor zakładał, że przed końcem czerwca uda się podpisać umowę na realizację tunelu. Nawet jeśli KIO dziś odrzuci protesty, to tego terminu trudno będzie dotrzymać, bo przetarg będzie jeszcze musiał przejść obowiązkową kontrolę Urzędu Zamówień Publicznych. Wykonawca będzie zaś musiał przedstawić zabezpieczenia finansowe inwestycji. Są jednak szanse, że umowa zostanie zawarta latem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.