Stadiony buduje się tak, by potem na nich zarabiać
Budowane są z myślą, by na siebie zarabiały. Mamy grupę stadionów, na których w przyszłości prowadzona będzie głównie działalność sportowa - w Gdańsku, Poznaniu, we Wrocławiu, w Krakowie na Wiśle. Natomiast Stadion Narodowy jest zaprojektowany tak, by mógł się utrzymać w dużej mierze z działalności pozasportowej dzięki bardzo dobrze rozbudowanej infrastrukturze.
Projekt zakłada ponad 40 tys. mkw. powierzchni, którą będzie można wykorzystać do celów stricte komercyjnych. 10 tys. mkw. przewidziano na biura, mają też powstać duży fitness club, restauracja, klub kibica i największa w Warszawie sala konferencyjna o wysokim standardzie, która pomieści aż 1800 osób. Po wschodniej stronie stadionu może się mieścić muzeum sportu. Od tego, jak zagospodarujemy te komercyjne powierzchnie, zależy, ile pieniędzy będziemy mogli uzyskać.
Obecność związku jest bardzo ważna dla biznesplanu obiektu. To właściwie jedyny lokator, któremu opłaca się sprzedać kawałek stadionu, bo wnosi do niego biznes w postaci meczów reprezentacji. Rozmowy w tej sprawie są prowadzone i jestem przekonany, że Skarb Państwa i PZPN dojdą do porozumienia.
Ta kwota musi pokryć koszty funkcjonowania obiektu i zysk operacyjny. Koszty funkcjonowania są precyzyjnie określone dla różnego typu aktywności, która się na stadionie odbywa. Nawet skrajna możliwość - zamknięcie stadionu na kłódkę - to też określony koszt. Trzeba zapłacić rachunki, wynająć ochronę, czyli wydać minimum 10 mln zł. Można jednak iść w stronę modeli biznesowych, gdzie przychody przekraczają koszty.
Stadion Legii to typowy obiekt piłkarski, ukierunkowany na działalność sportową klubu. Oczywiście ITI, jako koncern medialny, będzie chciał wykorzystywać go do jeszcze innych celów, ale mimo wszystko nie jest to dla nas konkurencja. Jeśli zaś chodzi o imprezy sportowe najwyższej rangi, to namawiamy właściciela Polonii, by myślał o naszym stadionie jako miejscu, gdzie jego drużyna może grać bez jakichkolwiek inwestycji. Miałem przyjemność rozmawiać z panem Wojciechowskim i jest to biznesmen, który stawia na sukces, a Stadion Narodowy może przywrócić świetność najstarszemu klubowi z Warszawy. On nie musi być dla Polonii drogi - może być to przez jakiś czas wspólna inwestycja, po to by zachęcić kibiców. A to jest problem, bo kibice nie przychodzą obecnie na stadiony i wkrótce kluby staną przed wyzwaniem, by stworzyć nową kulturę kibicowania i by ludzie zaczęli chodzić na mecze. Nowe stadiony mogą im w tym tylko pomóc.
Model optymalny wygląda tak - stadionem zarządza operator, a klub jest jednym z użytkowników, korzystającym z obiektu na warunkach komercyjnych. Operator powinien mieć pełne prawa do stadionu - do nazwy, wykorzystania murawy, jest w stanie zarządzać wizerunkiem obiektu i powierzchniami komercyjnymi, pozyskiwać najemców na restauracje.
Jeśli operator bierze odpowiedzialność za komercyjne powodzenie przedsięwzięcia, to powinien podpisać z właścicielem taką umowę, która pozostawia mu pełnię zarządzania stadionem. Biznesowych rozwiązań jest kilka. Nowa umowa na stadion w Kapsztadzie, podpisana przez operatora Stade de France, idzie w kierunku zbliżonym do najmu - właściciel pobiera opłaty z tytułu użytkowania. Z kolei w Johannesburgu operator część przychodów oddaje miastu, natomiast wspólnie ponoszą ryzyko związane z kosztami funkcjonowania stadionu. Takie rozwiązanie proponuje jeden z operatorów dla Wrocławia. Najważniejsze, by relacja ta była transparentna w zakresie podziału obowiązków. Jako właściciel mogę zastrzec, by na moim obiekcie nie odbywały się imprezy psujące wizerunek tego miejsca, ale całą resztę, operatorze, oddaję tobie, bo ty generujesz mi zyski.
Najlepiej, gdyby był znany już w momencie tworzenia projektu stadionu. U nas takiej możliwości nie było, więc ważne jest, by operatorzy zostali wybrani, gdy stadiony jeszcze się budują - wtedy jest szansa, by dostosować obiekt do ich potrzeb. Operator ma czas, by podpisać umowy z przyszłymi najemcami. Na Stadionie Narodowym zrezygnowaliśmy z części inwestycji w ramach głównego przetargu, by zaprosić do niego już operatora. Nie zamawiamy np. systemu monitoringu, bo zarządca może uznać jego wartość za nikłą.
Portugalia przesadziła, inwestując aż w 10 stadionów. Biorąc pod uwagę, że żyje tam 10 mln ludzi, na jeden nowoczesny obiekt przypadał tam milion mieszkańców. My będziemy mieć cztery stadiony na 40 mln ludzi. To przykład na to, że działanie na "hurra" może przynieść negatywne skutki. Dla polskich stadionów to już ostatni moment, jeśli chodzi o wybór operatorów. Trzeba szybko zdecydować się na któryś sprawdzony wariant, nie chcemy przecież do stadionów dokładać.
@RY1@i02/2009/237/i02.2009.237.000.014b.101.jpg@RY2@
Kapler: stadiony wykorzystajmy również komercyjnie
Borys Skrzyński/Forum
szef spółki Narodowe Centrum Sportu odpowiedzialnej za budowę Stadionu Narodowego w Warszawie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu