Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

Rząd oskarża samorządowców

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W weekend wrocławski Kozanów został zalany. Woda jednak nie ugasiła, a dopiero rozbudziła spory między rządem a miejscowymi władzami.

Wał przeciwpowodziowy w sobotę nie wytrzymał. Pod wodą znalazły się bloki, których 13 lat temu podczas powodzi jeszcze nie było. Powstały mimo świeżej pamięci o wielkiej wodzie. Pozwolenie na budowę wydała lokalna administracja. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz tłumaczył, że rzeka przechytrzyła władze miasta.

Ostro zareagował inny wpływowy polityk z tego rejonu. Były szef MSWiA i szef klubu PO Grzegorz Schetyna zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji. I przestrzegł: - Nie wystarczyło prawo samorządowe, ktoś wyraźnie musi pilnować zdrowego rozsądku i racjonalnych decyzji.

To nie była przypadkowa wypowiedź. Choć dotąd PO stała po stronie decentralizacji procesów decyzyjnych i oddawania odpowiedzialności samorządom, tym razem jest inaczej. Pojawiły się pomysły na ustawowe zmiany, które skutecznie zatrzymałyby inwestycje na zagrożonych terenach.

Rząd chce, aby plan zagospodarowania przestrzennego samorząd przedstawiał do akceptacji prezesowi regionalnego zarządu gospodarki wodnej, czyli instytucji centralnej nadzorowanej przez ministra środowiska. Brak zgody dla planów ze strony prezesa RZGW oznacza, że nie będzie wprowadzony w życie. To są przeciwstawne tendencje. Burmistrz, prezydent i wójt chcą rozwoju gminy. Prezes RZGW miałby zwracać uwagę na bezpieczeństwo.

Spór napędzi zbliżająca się kampania. O tym, czy dotychczasowi włodarze utrzymają stanowiska, zdecyduje, jak walczyli z powodzią. To było już widać w Krakowie, gdzie wojewoda Stanisław Kracik (kandydat PO na prezydenta miasta) obciążył winą urzedującego prezydenta Jacka Majchrowskiego. Zalanie Kozanowa także może wpłynąć na wyborczy wynik Dutkiewicza. Jego kandydatura wydawała się niekwestionowana.

Problemu nie rozwiąże najlepsze nawet prawo. Tym bardziej że i dzisiaj teoretycznie nie wolno budować na terenach zalewowych. Tyle że prawie 60 proc. województwa małopolskiego jest zagrożone powodzią. - Proszę wyobrazić sobie wójta czy burmistrza, który tym wszystkim ludziom powie, że nie mogą się rozbudowywać. Przecież przegra każde wybory - mówi polityk PO z doświadczeniem samorządowym. Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem będzie przekazanie niepopularnych decyzji w ręce administracji rządowej.

@RY1@i02/2010/099/i02.2010.099.000.0004.001.jpg@RY2@

Fot. Leszek Wróblewski/PAP

Wrocławskie osiedle Kozanów znalazło się pod wodą trzynaście lat temu

@RY1@i02/2010/099/i02.2010.099.000.0004.002.jpg@RY2@

Fot. Greg Rybczyński/Newspix.pl

Teraz zatopione zostały także budynki powstałe już po powodzi (na pierwszym planie)

Grzegorz Osiecki

Robert Zieliński

dgp@infor.pl

Na pewno nie. W przypadku Kozanowa chodzi o budowę niewielkiego odcinka wałów, których nie udało się zbudować od wielkiej powodzi z 1997 r. Dopiero niedawno udało się uzyskać pozwolenie na budowę tych umocnień. Przez wiele lat pewna osoba fizyczna oprotestowywała tę inwestycję. Ale trzeba przyznać, że tyle czasu miasto powinno sobie poradzić z przygotowaniem inwestycji. Służby miejskie nie wykazały się dużą sprawnością.

Oni nie powinni się tym zajmować, a jedynie rozliczać z wykonania takich prostych zadań.

Cóż, spójrzmy też na przepisy. Od 1997 r. miasto wydało pozwolenia na budowę nowych domów na Kozanowie. Dlaczego? Bo odmowę można łatwo zaskarżyć i ją uchylić. Od trzynastu lat nie zmieniliśmy prawa budowlanego i ustawy o planowaniu przestrzennym tak, by uniemożliwić budowanie się na terenach zalewowych. A szczególnie na obszarach szczególnie niebezpiecznych, gdzie ryzyko zalania wodą 50- czy 100-letnią jest pewne.

Tu znów nieszczęściem są przepisy. Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym aby wydać pozwolenie na budowę suchego zbiornika, trzeba mieć prawo dysponowania wszystkimi terenami wewnątrz niego. W innych krajach pola na suchych polderach są uprawiane, a w przypadku powodzi zalewa się je, wypłacając rolnikom odszkodowanie.

Wojewoda śląski uważa, że przed rozpoczęciem budowy wałów trzeba de facto wykupić wiele tysięcy hektarów gruntów wewnątrz. To podraża koszty i opóźnia inwestycję. Sprawę można by rozwiązać, zmieniając prawo budowlane. Taki projekt jest zresztą już przygotowany od kilku tygodni.

Tam problem jest bardziej złożony. Przygotowania do inwestycji się rozpoczęły, powstała wstępna dokumentacja, ale od kilku lat sprawą interesują się policja i prokuratura. Do czasu wyjaśnienia tych kwestii prace nie mogą ruszyć. Zbiornik jest ciągle elementem programu Odra 2006, ale budowę trzeba było odłożyć o kilka lat.

Udało się zbudować polder Buków, zbiorniki Kozielno i Topola na Nysie Kłodzkiej, wzmocnić ochronę przeciwpowodziową Opola, Raciborza i Kędzierzyna-Koźla.

Bo nie powstała główna inwestycja, czyli zbiornik Racibórz. Wszystkie umocnienia w ramach programu były budowane przy założeniu, że on będzie w stanie przejmować blisko 200 mln m sześc. wody.

Tu też się nie udało. Nie powstała także ochrona Kotliny Kłodzkiej, jednego z najbardziej narażonych na powodzie regionów Polski. Na szczęście obecna powódź tego miejsca nie dotknęła. Mamy też problem w Słubicach. W 1997 r. mieliśmy szczęście, bo po polskiej stronie wały chroniące miasto były wyższe niż po niemieckiej. Woda przelała się wówczas na tamtą stronę. Ale Niemcy podnieśli swoje wały i zrównały się one z polskimi. Jeśli po naszej stronie umocnienia puszczą, miasto w ciągu kilku godzin znajdzie się cztery metry pod wodą.

Niesprawny system instytucjonalny państwa, złe prawo, słabość kompetencyjna pełnomocnika rządu i dopiero na końcu ludzie. Trudno znaleźć jedną osobę. Zespół realizujący program nie powinien podlegać wahaniom politycznym i powinien mieć czysto profesjonalny charakter. Jednak każda nowa ekipa zmienia koordynatora. Najgorszym był Krzysztof Grzelczyk, chyba historyk z wykształcenia. Ale pamiętajmy, że o powodzi mówi się głośno tylko w jej trakcie. Gdy woda opada, nie ma już woli do wydawania pieniędzy na umocnienia. Wtedy dochodzą do głosu tak zwani obrońcy środowiska naturalnego.

@RY1@i02/2010/099/i02.2010.099.000.0004.003.jpg@RY2@

Fot. Maciej Swierczynski/Agencja Gazeta

Janusz Zaleski

, autor i były koordynator programu Odra 2006

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.