Atak zimy zaskoczy kolej jak co roku
Transport
Przewoźnicy kolejowi przygotowują się na nadejście dwóch kataklizmów: zimy i nowego rozkładu jazdy, który wchodzi w życie 11 grudnia. Z siarczystym mrozem oraz opadami śniegu, a także oblodzeniami sieci trakcyjnej nie mają żadnych szans. Powód - brak pieniędzy na utrzymanie linii kolejowych i tragiczny stan taboru.
Najgorzej pod tym względem wyglądają Przewozy Regionalne. Z pociągów spółki należącej do marszałków korzysta codziennie 300 tys. pasażerów. Przewoźnik nie miał pieniędzy na zakup nowych składów i remonty, więc zimę zaczyna bez taborowych rezerw. Lepiej jest w Kolejach Mazowieckich i PKP Intercity, ale i tak średni wiek lokomotyw i wagonów na polskiej kolei zbliża się do 30 lat, a najstarsze składy na tory po raz pierwszy wyjechały jeszcze w latach 60. poprzedniego wieku.
W złagodzeniu skutków zimy mają pomóc lotne brygady naprawcze, zapasowe lokomotywy rozstawione po całej Polsce i trzy razy więcej niż przed rokiem urządzeń do usuwania lodu z sieci trakcyjnej.
Za ubiegłoroczny zimowy chaos na kolei głową zapłacili wieloletni szef PKP Andrzej Wach i ówczesny wiceminister infrastruktury ds. kolei Juliusz Engelhardt, w tym roku rozkładowy blamaż ma się nie powtórzyć. - Wyciągnęliśmy wnioski - zapewnia Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Transportu.
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu