GDDKiA może dopłacić wykonawcy A4
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad gotowa jest do negocjacji z Polimeksem-Mostostalem, który chce więcej pieniędzy za 41-km fragment autostrady A4 z Rzeszowa do Jarosławia.
Firma ma podpisany kontrakt na 1,7 mld zł. W grę wchodzi podniesienie stawki nawet o 5 proc., czyli o blisko 85 mln zł.
Kwoty nie chce potwierdzić Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu. - Jest jeszcze na to za wcześnie - mówi "DGP". - Wspólnie ze stroną rządową ustaliliśmy, że do jesieni będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, żeby normalnie prowadzić prace budowlane. Potem usiądziemy do stołu i zobaczymy, w którym miejscu jesteśmy - dodaje.
Według niego wykonawca ma teraz maksymalnie 2-miesięczne opóźnienie. Według kontraktu autostrada powinna być gotowa w lipcu 2012 r. Informacja o 200 dniach zwłoki, która pojawiła się w mediach, nie jest - według Konrada Jaskóły - prawdziwa.
Nasze źródła twierdzą, że właśnie wokół opóźnień skupia się obecnie gra negocjacyjna, jaką prowadzą ze sobą wykonawca i GDDKiA. Rząd straszy go karami za nieprzestrzeganie terminów, a wykonawca zarzuca drogową centralę roszczeniami za zwiększoną ilość wykonanych prac. Polimex-Mostostal twierdzi, że na przeszkodzie w terminowej realizacji prac stanęły wysoki poziom wód gruntowych wywołany ubiegłorocznymi ulewami oraz... żaby.
- Rozmawiamy z inwestorem i ekologami, jak usprawnić prace w rejonach, w których płazów jest najwięcej - mówi Konrad Jaskóła. - Po wejściu na budowę okazało się również, że teren jest bardziej podmokły, niż wynikałoby to z projektu i badań. To także skomplikowało prowadzenie budowy i zwiększyło zakres prac, ale ja nie rwę włosów z głowy. Przy tak dużych inwestycjach nie da się wszystkiego przewidzieć - dodaje prezes Polimeksu-Mostostalu.
Tydzień temu za sześciomiesięczne opóźnienia w realizacji kontraktu z budowy 21-km odcinka z hukiem wyleciało polsko-macedońskie konsorcjum firm NDI i Granit.
- GDDKiA nie chciała być dla nas partnerem do rozmów. Mimo że podpisany kontrakt zakładał zmiany w projekcie i dialog z inwestorem, obu rzeczy zabrakło - skarżyli się w ubiegłym tygodniu przedstawiciele NDI. Spółka również domagała się zwiększenia zapłaty za dokończenie autostrady. Zamiast ekstrapieniędzy będzie musiała się bronić przed zapłatą kar umownych w wysokości ok. 62 mln zł.
Oficjalnie GDDKiA pozostaje nieugięta również w przypadku Polimeksu. - Całość ryzyka związanego z przygotowaniem budowy i jej realizacją leży po stronie naszych kontrahentów. Wykonawcy w swoich ofertach musieli brać pod uwagę wystąpienie nieprzewidzianych zdarzeń i wliczyć je w koszty - mówi Marcin Hadaj, rzecznik drogowej dyrekcji. - Jeżeli jednak wykonawcy z powodów, których wcześniej nie udało się przewidzieć, będą się należeć dodatkowe pieniądze lub wydłużenie czasu realizacji inwestycji, będziemy na ten temat rozmawiać. Każdy przypadek jest przez nas dokładnie prześwietlany - dodaje.
W rozmowach z GDDKiA spółce NDI zabrakło siły przebicia, mimo że jest jednym z głównych udziałowców GTC, koncesjonariusza północnych odcinków autostrady A1. Firmie daleko jednak do giełdowego giganta, jakim jest Polimex-Mostostal.
Spółka podała wczoraj wyniki za 2010 r. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły 4,165 mld zł i w porównaniu z 2009 r. spadły o 5,3 proc. Zysk operacyjny spółki wyniósł 219 mln zł (spadek o 17,4 proc.), a zysk netto sięgnął 113 mln zł. To aż o 43 mln zł mniej.
Koncern kierowany przez Jaskółę ma jeden z największych portfeli zamówień w naszej części Europy. Wartość podpisanych kontraktów wynosi obecnie 9,8 mld zł.
@RY1@i02/2011/041/i02.2011.041.000.011b.001.jpg@RY2@
Polimex-Mostostal obniżył loty
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu