Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

Odchudzanie autostrad. Z ekranów akustycznych

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Część dostawców urządzeń zbankrutuje, inni uciekną na rynek niemiecki

Firmy produkujące ekrany akustyczne mają problem - spadło zapotrzebowanie na ich wytwory. Przy budowie nowych dróg ekspresowych i autostrad potrzeba będzie - w zależności od odcinka - od 13 do 82 proc. mniej niż dotychczas. Jak wyliczyło Ministerstwo Środowiska, obniżenie dopuszczalnych norm hałasu powinno przynieść redukcję kosztów zabezpieczeń przeciwhałasowych średnio o 40 proc. Według wstępnych wyliczeń w latach 2014-2020 pozwoli to na zmniejszenie wydatków łącznie o 1,5 mld zł, co jest równowartością ponad 37 km autostrady.

Cięcia w ekranach już trwają - Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przejrzała 12 projektów w realizacji lub przygotowywanych do budowy.

- Wszędzie tam, gdzie to było możliwe, zleciliśmy optymalizację, dzięki czemu zapłacimy wykonawcy za mniejszą liczbę wybudowanych ekranów - usłyszeliśmy w GDDKiA.

Dyrekcja twierdzi, że w niektórych przypadkach projekty były zbyt zaawansowane, żeby je odchudzać (np. obwodnica Rzeszowa na trasie A4). Mniej ekranów będzie zaś m.in. na powstającej obwodnicy Augustowa na trasie S8 oraz autostradzie A1 z Tuszyna do Pyrzowic, którą ma budować w imieniu Ministerstwa Transportu spółka celowa.

- Nowe regulacje ograniczające liczbę zabezpieczeń akustycznych spowodują, że część dostawców tych urządzeń ogłosi upadłość albo zmieni profil działalności, a inne spółki zostaną przejęte - przewiduje Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Jeszcze w 2006 r. na rynku było dwóch głównych producentów. Ale w czasie boomu przed Euro 2012 na zapytanie ofertowe odpowiadało już po 20-30 spółek. Teraz nastał czas zaciskania pasa nawet dla dominujących producentów - jak VIA Polonia, Signalco Kraków, GeoCarbon, Ekrany Polska, Royal Europa, Bacc Sopot i Invest Remex.

- Liczba zleceń jest taka sama, ale średnio o jedną trzecią zmniejszyła się wartość kontraktów. Ekrany to ponad połowa naszego portfela zleceń, ale w ramach dywersyfikacji realizujemy też zlecenia dotyczące inżynierii drogowej - mówi Jacek Królikiewicz z Signalco.

Nawet w czasie bomu drogowego produkcja zabezpieczeń nie zawsze była złotym interesem. Branża jako przestrogę przedstawia upadłość poznańskiej spółki Ekobel, która w 2006 r. dominowała na rynku, a przed Euro 2012 została pogrążona przez kary umowne naliczone przez Eurovię. Później też były bankructwa - w tym roku padł producent ekranów Stal-Met z Chełma. Wcześniej ten sam los spotkał Placidus Investments, który był spółką zależną od firmy Pol-Aqua.

Powodem upadku części firm były zobowiązania, jakie zaciągnęły przy uruchamianiu produkcji. - Żeby je spłacić, potrzebują teraz większego obrotu. Dziś to już niemożliwe - tłumaczy Styliński.

Część producentów ma szanse na ocalenie, gdyż otwiera się nowy rynek. - Ostrzą sobie zęby na Niemcy, gdzie rusza program modernizacji wysłużonych dróg. Kiedy powstawały, za Odrą nie obowiązywały wyśrubowane unijne normy ochrony przed hałasem. Teraz przy każdym z modernizowanych odcinków stawiane są ekrany - powiedział DGP właściciel firmy montującej ekrany.

Według naszych ustaleń do ekspansji szykuje się m.in. Metalplast-Stolarka z Grupy Kęty. Tej informacji nie udało nam się jednak oficjalnie potwierdzić.

@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.00000100a.802.jpg@RY2@

Ekrany niepotrzebnie podniosły koszty budowy dróg w Polsce

Konrad Majszyk

konard.majszyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.