Kontenerów przybywa, kontroli będzie coraz mniej
Barierą w rozwoju polskich portów są długotrwałe odprawy i skomplikowane procedury. To się zmieni
We wszystkich polskich portach trwa rozbudowa terminali, placów przeładunkowych, pogłębianie kanałów portowych itd. Chodzi o zwiększenie mocy przerobowych. Inwestycje są częściowo finansowane przez Unię. Ale i bez nich pod względem liczby kontenerów Gdańsk w 2012 r. pobił rekord, a Gdynia osiągnęła najlepszy wynik od 2008 r. Porty morskie Szczecin-Świnoujście, nastawione na transporty drobnicowe, też wkrótce zaczną się liczyć w przeładunku kontenerów - twa tam budowa terminalu kontenerowego, która ma się skończyć w 2015 r.
- Dynamiczny rozwój trójmiejskich portów zaczyna być powodem do niepokoju dla takich gigantów jak Hamburg - twierdzi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. - Niemcy powinni trzymać kciuki, by Polacy zbyt szybko nie usprawnili procedur celnych, podatkowych i administracyjnych. Na razie część przewoźników wciąż wybiera dokonywanie ostatecznych odpraw celnych w Niemczech, a potem kontynuowanie transportu do Polski samochodami albo koleją - wyjaśnia.
Profesor Krystyna Wojewódzka-Król z Uniwersytetu Gdańskiego potwierdza, że Hamburg w porównaniu z Gdańskiem ma efektywniejsze rozwiązania załadowcze i procedury obsługi celnej. W Niemczech obowiązują bardziej liberalne przepisy odpraw celnych, a także możliwość odroczenia płatności VAT i szybszego dopuszczenia towaru do obrotu. O co chodzi? Szybkim odprawom mogą się poddawać np. w Hamburgu firmy z UE, które nie są zarejestrowane w Niemczech i nie mają tam przedstawicielstwa. Płatność VAT zostaje odroczona do momentu sprzedaży towaru. Ten zostaje dopuszczony do obrotu bez konieczności uiszczania podatku obrotowego z tytułu importu, a ponowna odprawa celna w kraju przeznaczenia nie jest konieczna. Importer odprowadza podatek w miejscu swojej rezydencji podatkowej w ramach rozliczenia wspólnotowego nabycia towarów.
To nie wszystko. Agencje celne zatrudniają mówiących po polsku pracowników, aby zachęcić nasze firmy do omijania polskich portów. Tymczasem przewoźnicy zwracają uwagę, że w polskich portach - w porównaniu z zachodnimi - częściej zdarzają się uciążliwe i nieracjonalne kontrole, np. rygorystyczne sprawdzanie każdej palety, mimo że cała przewożona partia ma wymagane certyfikaty fitosanitarne. Na porządku dziennym są przeciągające się i zniechęcające inspekcje weterynaryjne i niekończące się rewizje celne.
- To pięta achillesowa polskich portów, ale zanosi się wreszcie na zmiany. W Ministerstwie Gospodarki powstaje projekt modyfikacji prawnych umożliwiający m.in. uproszczenie procedur dotyczących VAT, co powinno zbliżyć Gdańsk do standardów Hamburga. O rynek przeładunkowy i transport intermodalny z polskich portów warto zabiegać. Od tego, jaki jest port docelowy, zależą przychody polskich agencji celnych, terminali, portów, a więc wpływy do Skarbu Państwa - przypomina prof. Rydzkowski.
Jak się dowiedzieliśmy, w trójmiejskich portach w tym roku proces obsługi ładunków podlegających weterynaryjnej kontroli granicznej i kontroli celnej powinien zostać skrócony. Operatorzy terminali w porozumieniu z państwowymi służbami uzgadniają usprawnianie procedur.
@RY1@i02/2013/062/i02.2013.062.000000700.802.jpg@RY2@
Liczba odprawianych kontenerów
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu