Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

Pendolino nie mieści się na torach

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

TRANSPORT Włoski superpociąg ma za długi przód i podczas prób w Warszawie zahaczył o słup na Dworcu Centralnym i o urządzenia przytorowe

Najpierw zarzucano mu, że jest za drogi. Później, że nie ma systemu wychylającego skład na zakrętach. I że na większości tras pojedzie jedynie 160 km/h. Teraz jednak okazuje się, że to najmniejsze z problemów związanych z pendolino. Z naszych informacji wynika, że nowoczesny pociąg podczas testów na polskich torach zaliczył już dwie przycierki. Najpierw, wjeżdżając na czwarty peron Warszawy Centralnej, zahaczył nosem o jeden ze słupów. A później o jedno z urządzeń kolejowych na linii średnicowej.

Problem dotyczy osłony sprzęgu Scharfenberga, który służy do podłączania składu do innych pojazdów szynowych. Dzięki jej opływowemu kształtowi pociąg ma dynamiczny wygląd. Minus jest taki, że na zakrętach przód pendolino zbyt mocno wystaje na bok. Polskie przepisy kolejowe mówią, że odległość między przednią osią pociągu a jego nosem nie może być większa niż 4,2 metra. Inaczej może zahaczać o elementy infrastruktury kolejowej. I właśnie z takim przypadkim mamy do czynienia.

Producent składów Alstom oficjalnie dementuje uzyskane przez nas informacje, a spółka PKP Intercity nabrała wody w usta. Ale potwierdzenie zdobyliśmy w trzech kolejowych źródłach.

- Urządzenia sterowania ruchem trzeba będzie odsunąć od torów. Zapewne pojawi się wewnętrzna instrukcja dla maszynistów. Będą mieli obowiązek ograniczenia prędkości i podniesienia osłony sprzęgu - usłyszeliśmy od osoby zaangażowanej w wartą 665 mln euro transakcję. A więc pendolino będzie się wtaczało do Warszawy w żółwim tempie i z podniesionym przodem.

Walka z nosem Pendolino dopiero się zaczyna. Teraz przewoźnik wspólnie z PKP PLK musi sprawdzić wszystkie trasy, na których ma jeździć pociąg, m.in. do Gdańska i Krakowa.

Prezes PKP Intercity przyznał, że oficjalny wyjazd na tory 20 składów w grudniu może być zagrożony. Spółka twierdzi, że Alstom wykonał elementy podwozia ze zużytych części.

Do stolicy będzie się wtaczało w żółwim tempie i z podniesionym nosem

Konrad Majszyk

konrad.majszyk@infor.pl

A5

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.