Resort: stoisz w korku? Przesiądź się na rower
Ministerstwo Infrastruktury pozostawia władzom lokalnym rozwiązanie problemu zatorów drogowych w dużych miastach. I sugeruje, że kierowcy powinni przesiąść się na jednoślady
Na problem korków zwrócili uwagę posłowie Jan Warzecha i Bogdan Rzońca (PiS) w interpelacji nr 25868. Wskazali, że według danych statystycznych opracowanych przez firmę Deloitte oraz serwis Targeo.pl przez utrudnienia w ruchu drogowym w największych polskich miastach zmotoryzowani tracą rocznie 3,5 mld zł. Straty, jakie z tego tytułu ponosi statystyczny kierowca mieszkający w dużym mieście, sięgają aż 2,9 tys. zł rocznie.
Problem dużych miast
Najtrudniej jeździ się w Krakowie, Łodzi, we Wrocławiu, w Katowicach, Poznaniu i Warszawie (choć w stolicy sytuacja nieco poprawiła się w porównaniu z rokiem ubiegłym).
"Problem jest tym bardziej niepokojący, że czas, który kierowcy marnują na stanie w korkach, mogliby wykorzystać na pracę czy odpoczynek. Dodatkowo stracone pieniądze mogłyby być przecież zainwestowane z pożytkiem dla społeczeństwa i gospodarki. Z ekonomicznego punktu widzenia stanie w korkach oznacza więc utracone korzyści, możliwości rozwoju i przede wszystkim czas" - podkreślają w interpelacji.
Posłowie skierowali do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju (MIR) zapytanie, co rząd ma zamiar zrobić w sprawie poprawy warunków na polskich drogach i ograniczenia uciążliwych zatorów.
- Organem zarządzającym ruchem na drogach publicznych położonych w miastach na prawach powiatu (z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych) jest prezydent miasta. To jemu przysługują odpowiednie kompetencje do podejmowania działań zmierzających do poprawy warunków ruchu na tych drogach (przy uwzględnieniu lokalnych uwarunkowań, charakterystyki i parametrów ruchu) - wskazał Zbigniew Rynasiewicz, wiceminister infrastruktury i rozwoju.
Odpowiedział także na pytanie o to, jakie konkretnie rozwiązania zaproponuje ministerstwo, aby kierowcy mogli zaoszczędzić czas i pieniądze tracone podczas stania w korkach.
- Zdaniem resortu korzystne jest promowanie transportu publicznego oraz rowerowego w połączeniu ze stopniowym ograniczaniem indywidualnego ruchu samochodowego w centrach dużych miast oraz z wprowadzaniem nowoczesnych systemów sterowania ruchem - podkreślił wiceminister.
Taka odpowiedź nie satysfakcjonuje samorządowców.
- Wskazówka ministerstwa nie jest remedium na wspomniane problemy. Już teraz podejmujemy wymienione w odpowiedzi działania. Korzystający z rowerów stanowią jednak nadal tylko 2 proc. biorących udział w całym ruchu miejskim - mówi Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.
Gminy liczą na rząd
Lokalne władze chcą, aby rząd podjął konkretne działania, które pozwolą im lepiej walczyć z zatorami na trasach.
- Postulujemy, aby miasta same mogły decydować o wysokości opłat za parkowanie. Obecnie są one odgórnie ustalone. W Warszawie obowiązuje maksymalna stawka i prezydent nie może jej zmienić - zauważa Bartosz Mularczyk, rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy.
Wyjaśnia, że inne są uwarunkowania w Płocku czy Zielonej Górze, a inne w Warszawie czy Krakowie. Ceny za parkowanie powinny być zatem indywidualnie ustalane przez prezydentów miast.
- Opłaty za parking nie rosną, a coraz wyższe są ceny biletów za komunikację miejską. Podwyższenie stawki za postój mógłby zniechęć warszawiaków do poruszania się po mieście samochodem. A to pozwalałoby również na zmniejszenie korków - mówi Bartosz Mularczyk.
Dodaje, że konieczne potrzebne jest także dokończenie budowy obwodnic.
- Powstawanie zatorów jest nieuniknione, jeśli ruch w kierunku Zakopanego jest kierowany przez Kraków. Koniecznie zatem muszą powstać drogi, które pozwolą na wyprowadzenie tego ruchu z miasta - uzupełnia Michał Pyclik.
Brakuje ścieżek
Z kolei rowerzyści wskazują, że aby móc przesiąść się z samochodu na jednoślad, kierowcy muszą mieć po czym jeździć.
- W Warszawie już jest możliwa podróż do pracy rowerem po ścieżkach rowerowych, ale bywa ona uciążliwa - mówi Rafał Muszczynko z inicjatywy Warszawska Masa Krytyczna.
Wyjaśnia, że w stolicy jest ponad 300 km ścieżek rowerowych, ale w 400 odcinkach.
- Długość jednego to ok. 1 km. Oznacza to, że są one bardzo poszarpane, co utrudnia poruszanie się rowerem. Mogłoby być ich o połowę mniej, byle szlaki łączyły się z sobą - dodaje.
@RY1@i02/2014/090/i02.2014.090.18300090a.802.jpg@RY2@
Ścieżki rowerowe i drogi w miastach
Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu