Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

Lukstorpeda na rachunek PKP IC

20 kwietnia 2017
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Pesa, główny polski producent taboru, zabiega o dodatkowe zamówienie na dziesięć pociągów Dart. PKP Intercity jest niechętne, ale się waha

Rozpędzający się do 160 km/h elektryczny Dart miał być konstrukcją, na bazie której w przyszłości powstanie "polskie Pendolino", czyli skład jeżdżący 250 km/h. Na razie efekt jest daleki od celu. Kontrakt na 20 dartów wraz z serwisem przez 15 lat jest wart ponad 1,3 mld zł. Jeszcze przez miesiąc spółka PKP Intercity ma czas, żeby domówić 10 sztuk bez przetargu - w ramach opcji.

Flagowy przewoźnik PKP dodatkowych dartów jednak nie chce, bo są bardziej awaryjne od pojazdów konkurentów. W ten sposób interpretowane są wypowiedzi wiceprezesa PKP Intercity Jarosława Oniszczuka na sejmowej komisji infrastruktury. - Ostateczna decyzja nie zapadła. Trwają analizy - powiedział nam wczoraj prezes Oniszczuk.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) w odpowiedzi na interpelację poselską ujawniło po raz pierwszy tzw. współczynniki dostępności (mówiący o niezawodności; im wyższy, tym lepiej) najnowszych pociągów PKP Intercity. W 2016 r. wyniósł on prawie 92 proc. dla szwajcarskiego Flirta (montowanego w Siedlcach), ponad 90 proc. dla francusko-włoskiego Pendolino z fabryki w Savigliano i tylko 85 proc. dla Darta z bydgoskiej Pesy.

Na przykład w grudniu ubiegłego roku PKP Intercity poinformowało, że z powodu awarii konieczne było zastąpienie kilku dartów klasycznymi składami wagonowymi.

- Zdarzały się awarie podzespołów, ale głównie tych od producentów zachodnich. Oczywiście, obciąża to nasze konto jako producenta, bo my wybraliśmy tych dostawców - przyznaje Tomasz Zaboklicki, prezes Pesy. - Ale przed Dartem polski przemysł nigdy wcześniej nie wyprodukował pociągu klasy IC. Na Zachodzie wieloletnie programy inwestycyjne są wspierane i współfinansowane przez rządy. My dostaliśmy 13 miesięcy na zaprojektowanie, zbudowanie i homologowanie nowej konstrukcji z własnych środków - podkreśla prezes.

W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele Intercity, niższego szczebla, mówią, że potrzebują niezawodnego pociągu i nie chcą być poletkiem doświadczalnym dla prototypów Pesy. - Nie chcemy kupować pociągów dobrych albo polskich. Chcemy dobrych i polskich - mówią.

- Jeśli nie wyprodukujemy prototypu i go nie przetestujemy, to nie zbudujemy potem innowacyjnego produktu, który będziemy w stanie eksportować. Dart ma już za sobą okres chorób wieku dziecięcego - twierdzi Tomasz Zaboklicki. Zręcznie uderza w nutę samotnego wojownika w starciu ze światowymi gigantami. - Jeśli wpuścimy na ring młodego zawodnika do walki z doświadczonym, to na początku dostanie baty. Ale szansa jest tu i teraz, kiedy są pieniądze z UE - tłumaczy Zaboklicki.

PKP Intercity chce realizować strategię taborową, która zakłada wydanie do 2020 r. 2,5 mld zł. Bazuje ona jednak na klasycznych wagonach (modernizacji 455 starych i zakupie 55 nowych) i dodatkowo zakupie 40 lokomotyw. - To anachronizm. Nie ma żadnej koordynacji między inwestycjami taborowymi PKP i polityką innowacyjną rządu. W tej sytuacji zasadne jest pytanie, czy lukstorpeda, jeden z kluczowych elementów planu Morawieckiego, zakładający budowę innowacyjnej gałęzi gospodarki na bazie polskiego przemysłu kolejowego, to nie jest puste hasło. Z takimi zamówieniami po 2020 r. możemy zostać zakładami naprawczymi taboru - usłyszeliśmy w Pesie.

W strategii PKP IC nie ma miejsca na nowoczesne elektryczne zespoły trakcyjne (tzw. ezety), czyli zintegrowane składy w rodzaju Pendolino i Darta. Spółka twierdzi, że składy wagonowe dają przewoźnikowi większą elastyczność, bo można je dowolnie skracać i wydłużać. - Jeśli w przyszłości będą dodatkowe fundusze, a są na to szanse, wtedy rozważamy przetarg na tzw. ezety - mówi Oniszczuk.

Z powodu opóźnień w dostawach pociągów Dart PKP Intercity będzie domagać się od Pesy odszkodowania. Gra toczy się o ponad 100 mln zł.

1,4 mld zł to przychody ze sprzedaży grupy Pesa za 2016 r.; rok wcześniej było to rekordowe 3,5 mld zł

4,7 tys. osób zatrudnia grupa Pesa; z zakładami powiązanych jest kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy w całym kraju

5,5 mld zł był wart poprzedni program wymiany taboru

Konrad Majszyk

konrad.majszyk@infor.pl

@KonradMajszyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.