Kiełbasa dla kierowców, figa dla pasażerów
W szystkie autostrady w Polsce będą darmowe? Łatwo powiedzieć, zrobić będzie jednak znacznie trudniej. Może być też bardzo drogo.
Spośród 1800 km polskich autostrad najnowszą obietnicę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w dość prosty sposób można wprowadzić jedynie na odcinkach o łącznej długości ok. 250 km. To fragment A2 z Łodzi do Konina i A4 z Gliwic do Wrocławia. Zarządza nimi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, a opłaty są tam niewysokie – za przejechanie 1 km płaci się jedynie 10 gr. W tym przypadku rząd chce, by te państwowe odcinki stały się darmowe już od 1 lipca.
O wiele trudniej będzie jednak zlikwidować opłaty na autostradach zarządzanych przez koncesjonariuszy, które łącznie mają ok. 450 km. Na razie rządzący nie wiedzą, jak do tego doprowadzą. Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda przyznał, że będą prowadzone negocjacje z prywatnymi firmami. Jeżeli nie uda się dogadać, może dojść do wywłaszczenia, a odszkodowanie ustali sąd. W przypadku trasy A2 w Wielkopolsce, gdzie za przejazd 1 km trzeba płacić 56 gr, takie odszkodowanie może sięgnąć wielu miliardów złotych. Wszystko przez to, że zgodnie z umową koncesja ma wygasnąć dopiero w 2037 r. Prywatna spółka Autostrada Wielkopolska zapewne łatwo nie zrezygnuje z osiągania zysków przez następne 14 lat. Czy rząd znajdzie pieniądze na rekompensaty? Nie wiadomo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.