Autobusowy uber szykuje nowe ekspresowe linie
Flixbus mocno korzysta dzięki budowie nowych ekspresówek i jednoczesnemu przeciąganiu się remontów kolejowych. Przez blokowanie konkurencji w Polsce na tory prędko nie wjedzie
Jeżdżący od ponad czterech lat po Polsce Flixbus zarzeka się, że wejście do naszego kraju było opłacalną inwestycją. Firma działa na zasadach zbliżonych do Ubera – łączy różnych przewoźników, którzy jeżdżą na trasach krajowych i międzynarodowych. Teraz współpracuje z 30 partnerami, z których najwięksi to np. Inter, Unibus czy Pai Trans. Łącznie dla Flixbusa pracuje ok. 900 kierowców, a latem tego roku ich liczba ma wzrosnąć do tysiąca.
Poszczególni przewoźnicy jeżdżą też pod własną marką i np. obsługują regionalne trasy, często też dofinansowane z rządowego Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Michał Leman, szef Flixbusa w Polsce, twierdzi, że przykład jego firmy, która nie korzysta z takich opłat, ma potwierdzać, iż transport publiczny może być nie tylko opłacalny dla przewoźników, ale także dla budżetu państwa. W zeszłym roku z tytułu różnych podatków (m.in. CIT, PIT czy opłat za drogi) trafiło do niego 33 mln zł, co przy pokonaniu 24 mln km daje 1 zł 37 gr na 1 km. Dla porównania rządowa dotacja do nierentownych linii lokalnych wynosi 3 zł za przejechany kilometr.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.