Wojna wymusza tworzenie nowych korytarzy transportowych
Ukraińcy chcą eksportować swoje towary – w tym przede wszystkim zboże – korytarzami transportowymi przez Polskę. To może być szansa dla nas, ale trzeba się uporać z usunięciem wielu wąskich gardeł
Po zablokowaniu ukraińskich portów morskich na Morzu Azowskim czy na Morzu Czarnym świat stanął przed widmem głodu. Zaatakowany sąsiad Polski był ogromnym dostawcą zboża – zwłaszcza do Afryki. Ukraina produkowała 12 proc. pszenicy, 15 proc. kukurydzy i prawie połowę oleju słonecznikowego. Towary te wyruszały przede wszystkim drogą morską. Teraz trzeba szukać tras alternatywnych. Jednymi z najważniejszych korytarzy zastępczych są te przebiegające przez Polskę. Po wprowadzeniu sankcji na Rosję i przerwaniu w dużej części przewozów na nowym jedwabnym szlaku utworzenie nowych tras transportowych byłoby szansą także dla naszego kraju. Po pierwsze, dla firm, które wożą towary koleją. W przypadku zboża transport na torach jest bowiem najbardziej wydajny. To może być też szansa dla polskich portów na Bałtyku, skąd ukraińskie towary mogą dalej wyruszać w świat drogą morską.
– W swoich portach Ukraińcy przeładowali ponad 150 mln ton towarów rocznie. Z tego ok. 50 mln ton to było zboże. Nowe trasy transportowe są dla nas większą szansą niż nowy jedwabny szlak – stwierdził Adam Kłos, dyrektor handlowy w zarządzie Morskiego Portu Gdańsk w czasie ubiegłotygodniowej debaty o nowych korytarzach transportowych, którą zorganizowała fundacja Pro Kolej. Do Gdańska, a także do innych naszych portów docierają już transporty z Ukrainy – ze zbożem, wyrobami stalowymi czy z rudą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.