Drogowy gang Olsena, czyli jak przejęto viaTOLL
Najwyższa Izba Kontroli rysuje druzgocący obraz repolonizacji systemu poboru opłat na drogach
Opieszałość w podejmowaniu decyzji, brak wiedzy dotyczącej funkcjonowania nowoczesnych systemów poboru, błędy proceduralne, brak ludzi posiadających odpowiednie kompetencje – tak NIK opisuje przejmowanie przez państwo wartego miliardy złotych systemu poboru e-myta. „Proces przejęcia systemu został przeprowadzony w sposób zorganizowany i profesjonalny. GITD przejął system w ciągu zaledwie 10 miesięcy od wejścia w życie przepisów umożliwiających instytucji realizację zadania” – odbija piłeczkę Główny Inspektorat Transportu Drogowego.
Ale jak słyszymy w NIK, jedynym sukcesem przeprowadzonej repolonizacji viaTOLL-u było to, że po zakończeniu kontraktu z Kapschem nie doszło do przerwy w poborze e-myta. – Poza tym nie udało się wszystko, co tylko mogło się nie udać – mówi Adam Bandosz z departamentu infrastruktury NIK, który nadzorował kontrolę. – System dalej jest w rękach firmy z kapitałem zagranicznym. Z naszych ustaleń w BGK wynika, że nie nastąpiło zapowiadane obniżenie kosztów funkcjonowania systemu o 20–30 proc., lecz wzrost o 7,5 proc. Być może ten stan w przyszłości ulegnie zmianie – dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.