Profilaktyka epidemiczna? Co szkoła, to obyczaj
Część placówek wprowadza surowsze wytyczne od zalecanych przez resort. W innych nauczyciele nie noszą maseczek na korytarzach i zestawiają stoliki, żeby siedzieć bliżej siebie
Minister edukacji Dariusz Piontkowski dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego przekonywał, że nie będzie obowiązku noszenia maseczek w szkołach. – Osoby, które czują się bardziej zagrożone, mogą założyć maseczkę czy przyłbicę – zastrzegał. Mimo to duża część placówek zdecydowała się na wprowadzenie obowiązku zakrywania ust i nosów.
W szkole podstawowej nr 1 w Jastrzębi koło Radomia, gdzie uczniowie podchodzą do tablicy w maseczce lub przyłbicy. – Jesteśmy w tzw. strefie zielonej. Do tej pory nie rekomendowaliśmy maseczek. Ale po rozmowie z rodzicami po rozpoczęciu roku szkolnego uznaliśmy, że je wprowadzimy – mówi Halina Sypka, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 im. Jana Kochanowskiego w Zgierzu. W jednej ze szkół na warszawskim Ursynowie maseczki na korytarzu noszą nawet dzieci z młodszych klas. Przez moment rodzice zastanawiali się, czy nie wprowadzić takiego obowiązku także podczas lekcji, ale ostatecznie z tego zrezygnowano. Także w jednym z liceów w tej samej dzielnicy uczniowie mają obowiązek zasłaniania twarzy na przerwie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.