Mam nadzieję, że niedługo wrócimy do szkół
Uważam, że prace domowe są potrzebne, ale stosowane rozsądnie – mówi minister edukacji Dariusz Piontkowski w rozmowie z Leną Sommer (9 lat)
fot. Wojtek Górski
Gdyby pan wiedział, że pandemia się zacznie, jak by się pan do niej przygotował? Czy podjąłby pan inne decyzje?
To zależy, jak wcześnie wiedziałbym, że taka pandemia przyjdzie. Myślę, że każdy polityk, który wiedziałby o tym, poczyniłby kroki zapobiegawcze. Gdybyśmy mieli wiedzę, że zaraz możemy się o coś potknąć, to albo byśmy tę przeszkodę ominęli, albo starali się ją usunąć. I tak samo jest z epidemią. Nikt nie był w stanie tego przewidzieć. Ale Ministerstwo Edukacji Narodowej już kilka lat wcześniej podejmowało kroki, które pozwalały przygotować nauczycieli i szkoły, by mogły korzystać z nowoczesnych narzędzi, takich jak kształcenie na odległość i kontakt z uczniami taki, jaki mamy w tej chwili. To dlatego m.in. uruchomiono program „Aktywna Tablica”, który pozwalał przekazywać pieniądze szkołom podstawowym na sprzęt komputerowy oraz zaplanowaliśmy szkolenia nauczycieli, aby przygotowali się do prowadzenia zajęć na odległość. Wtedy nie zakładaliśmy, że przez jakiś czas będą musieli prowadzić tylko takie zajęcia. Zakładaliśmy, że kształcenie na odległość będzie pomagało w prowadzeniu zajęć, które na co dzień były w szkole.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.