Gdyby żył Bareja, nakręciłby film o zdalnym nauczaniu
C o vidowy rok szkolny jest jedną wielką mistyfikacją, a system oceniania uczni ó w (klas IV-VIII szk ó ł podstawowych i w szkołach ponadpodstawowych) przypomina sceny z film ó w Stanisława Barei.
Przykład? Jaś postanowił rzetelnie napisać pracę klasową, bez rodziców, korepetytorów i pomocy naukowych (dawniej się to nazywało: ściągi). Dostał trzy z minusem, a reszta kolegów i koleżanek same piątki i szóstki. Pomyślał: „Muszę to poprawić, bo 5+ dostał nawet Krzyś, który miał same jedynki i dwójki, gdy chodziliśmy do szkoły”. Na kolejnej lekcji pyta więc panią od biologii, czy może poprawić ocenę, zaznacza, że chętnie odpowie ustnie. Nauczycielka na zdalnym jest jednak zapracowana bardziej niż zwykle, więc wysyła Jasiowi test. Ten sam test, który uczniowie rozwiązywali wcześniej… Na jego wykonanie daje 24 godziny… Jaś nie musiał więc nawet angażować do pomocy przy odpowiedziach rodziców ani szukać rozwiązań w podręcznikach lub w internecie. Po prostu w miejsce swoich błędnych odpowiedzi zaznaczył te prawidłowe. Efekt? Szóstka!
Gratulować? Śmiać się czy płakać? A może powiedzieć głośno i wprost, że to patologia i szkoła cwaniactwa, nauka niebycia frajerem wytykanym przez swoich rówieśników. Tylko czy o takie „niebycie frajerem” na pewno nam chodzi?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.