Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

U nauczycieli nie ma klimatu do protestu mimo niskich płac

14 września 2022
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Resort edukacji obiecuje wyższe podwyżki dla nauczycieli, chociaż nie ma ich zapisanych w projekcie budżetu, a premier nie chce się spotkać ze związkowcami w tej sprawie. Frustracja rośnie, ale do strajku generalnego jeszcze bardzo długa droga

Oświatowe związki zawodowe chciałby w 2023 r. powtórzyć scenariusz z kwietnia 2019 r., kiedy to dwie największe centrale (Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych, bez udziału Solidarności) zdecydowały o strajku generalnym w szkołach i przedszkolach. Jednak z wewnętrznych sondaży wśród związkowców wynika, że nie ma już tak dużego zapału do protestu. Wszyscy pamiętają, że za ten kilkutygodniowy okres nauczyciele nie otrzymywali pieniędzy, a utworzony fundusz przy ZNP był kroplą w morzu potrzeb. Tamte doświadczenia, mimo rozgoryczenia nauczycieli, nie zachęcają do podejmowania kolejnych prób.

Brak rekompensat

Strajk z 2019 r. trwał ponad trzy tygodnie, a samorządowcy, głównie w dużych miastach, zapewniali wówczas, że zaoszczędzone w tym okresie pieniądze trafią m.in. na wyższe dodatki motywacyjne. Z kolei rząd zlecił inspekcji pracy kontrole sprawdzające, czy są przestrzegane procedury strajkowe. Regionalne izby obrachunkowe wskazywały, że zgodnie z art. 23 ustawy z 23 maja 1991 r. o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 123 ze zm.) za czas strajku nie należy się pracownikom pensja, a kontrolerzy przestrzegali samorządowców, którzy chcieliby wypłacać protestującym np. wyższe dodatki motywacyjne po zakończeniu strajku, że będzie to naruszeniem dyscypliny finansów publicznych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.