Niż demograficzny szansą na zmniejszenie licznych klas
Nie sto tysięcy, a najwyżej kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli może stracić pracę w związku ze zmianami demograficznymi, nawet przy zwiększeniu pensum z 18 do 22 godzin. Eksperci polemizują z wyliczeniami ministra edukacji
Szef MEiN Przemysław Czarnek z jednej strony zapewnia, że nie będzie w tym roku żadnych zmian dotyczących sposobu zatrudniania i wynagrodzania nauczycieli, z drugiej zaś zapowiada, że po wygranych wyborach zlikwiduje Kartę nauczyciela. Jednocześnie obiecuje związkowcom rozwiązania, które pozwolą odchodzić nauczycielom na wcześniejsze emerytury. To rozwiązanie 14 lat temu zostało zastąpione mniej korzystnym tzw. świadczeniem kompensacyjnym, na którym co do zasady nie można dorabiać w szkole.
- Moje działania nie są wyłącznie kwestią zreformowania statusu zawodowego nauczycieli, ale wyjściem naprzeciw tym problemom, które się piętrzą i będą widoczne za dwa, trzy lata - tłumaczył minister w rozmowie z DGP w listopadzie. - Po tym okresie już nie będzie dyskusji, czy brakuje nauczycieli, ale ilu z nich trzeba będzie zwolnić. Ten niż demograficzny, który właśnie wchodzi do szkół, jest potężny. W efekcie będzie brakować godzin dla nauczycieli - dodawał wówczas. Natomiast w ostatnich dniach wyliczył, że pracę miałoby stracić aż 100 tys. osób, i to głównie w szkołach ponadpodstawowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.