Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Rzeźby mało, dużo masy

Rzeźby mało, dużo masy
Rys. Patryk Koch; fot. Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie
30 sierpnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Przyznam się, że zadrżała mi ręka, kiedy napisałem wprowadzenie do tego tekstu. A przecież zdarzało mi się artykułować myśli bardziej obrazoburcze, bo w końcu tym zasadniczo zajmuje się publicystyka – prowokowaniem do myślenia. Tu jednak nie o prowokację chodzi, lecz o konkret. Naprawdę uważam, że wprowadzenie historii do grupy przedmiotów maturalnych obowiązkowych byłoby dla polskiej szkoły średniej zdrowym zabiegiem. A drży mi ręka, bo... Dość dobrze znam realia nauczania tego przedmiotu, więc mogę sobie bardzo łatwo wyobrazić, jak podczas lektury tego „odważnego” zdania słychać głośny odgłos stukania się w głowę tak nauczycielską, jak i uczniowską.

Historia nauczana według modelu obowiązującego od lat jest przedmiotem nie tylko trudnym, lecz takim, w którym wysiłek (opanowanie materiału) stoi w dysproporcji do rozwoju umiejętności i korzyści płynących z ciężkiej pracy. Nieco złośliwie można powiedzieć, że odstrasza niczym matematyka. Ale ta broni się tym, że uczy myślenia i wynikania – nawet cząstkowe rozwiązanie zadania wymaga zastosowania wiedzy. Wysiłek włożony w radzenie sobie z matmą ma zatem sens inny niż sama znajomość (podstaw!) matematyki, przedmiotu, którego nie da się nauczyć „na pamięć”. Zresztą egzaminy pozostałych obowiązkowych przedmiotów maturalnych też zbudowane są podług zasady „umiej”, a nie „pamiętaj”. Upraszczając, chodzi o to, żeby maturzysta wykorzystał to, co pamięta, a nie wpisał słówka w tabelkę (język obcy) i odtworzył życiorys Sienkiewicza (język polski).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.