MEN rezygnuje z zaostrzenia zasad frekwencji? "Temat nie jest definitywnie zamknięty"
Resort edukacji na razie wycofuje się z planów zmiany przepisów dotyczących frekwencji. - Temat nie jest definitywnie zamknięty - mówi DGP Ewelina Gorczyca, rzeczniczka MEN.
Bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące obecności uczniów na zajęciach miały zostać wprowadzone w ramach projektu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia oraz rzecznikach praw uczniowskich. Propozycja Ministerstwa Edukacji Narodowej polegała na zmianie progu nieusprawiedliwionych nieobecności uznawanych za niespełnianie obowiązku szkolnego. Miało to być 25 proc. całego roku szkolnego lub co najmniej 50 proc. dni zajęć w jednym miesiącu. Przekroczenie progu miało skutkować nieklasyfikowaniem ucznia.
W uzasadnieniu projektu nowych regulacji argumentowano: "Aktualny próg pozwala być nieobecnym co drugi dzień zajęć szkolnych. Jest to zdecydowanie zbyt dużo, ponieważ częste nieobecności ucznia sprawiają, że nie nadąża on z przerabianym materiałem, w konsekwencji czego w jego wiedzy oraz umiejętnościach narastają luki, które w dalszych latach edukacji mogą być trudne do uzupełnienia". Zwracano przy tym uwagę, że w Polsce funkcjonują już oddziały, w których obowiązują znacznie wyższe progi frekwencji. Przykład? Klasa IB w III Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni, gdzie wymagane jest co najmniej 85 proc. obecności, z wyjątkami dla uczniów zwolnionych z zajęć z powodu udziału w olimpiadach przedmiotowych lub zawodach sportowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.