Rząd stawia na zawody przyszłości i jest gotów dać za nie pieniądze
Fizyka medyczna, inżynieria nanostruktur oraz fizyka w biotechnologii i medycynie - to nowe kierunki, które znalazły się na liście zamówionych przez rząd.
Dziś minister nauki i szkolnictwa wyższego ogłosi, jakie uczelnie otrzymają na nie pieniądze. Na nowych kierunkach będzie można studiować od października. I jeszcze dostawać za to tysiąc złotych stypendium miesięcznie.
Unikatowy kierunek fizyki medycznej otwiera się na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Dwa makrokierunki - na Uniwersytecie Warszawskim. - Dla nas to świetna wiadomość. Fizyka medyczna jest rozwojowym kierunkiem łączącym wiedzę z inżynierii i medycyny - mówi rzecznik AGH Bartosz Dembiński. Jego skończenie daje możliwość pracy z nowoczesnymi maszynami używanymi w medycynie, np. do monitorowania pracy mózgu. I przy konstruowaniu takich urządzeń.
To kierunki interdyscyplinarne i unikatowe, łączące kilka dziedzin, oferujące wykształcenie w najbardziej przyszłościowych zawodach miały być w tym roku najmocniejszą częścią oferty wyższego szkolnictwa. Jednak dofinansowanie otrzymały tylko trzy wnioski. - Wiele nie spełniło wymaganych kryteriów - tłumaczy minister nauki Barbara Kudrycka. I dodaje, że wnioski o dofinansowanie na zwykłe kierunki też nie były przygotowane zbyt dobrze i choć w tym roku wpłynęło ich 263 (rok temu 170), to uczelnie otrzymają na ten cel 200 mln zł, o 170 mniej niż w ubiegłym roku.
Podobno szkoły, które w poprzednich latach dostały sporo pieniędzy, teraz zlekceważyły konkurs. Np. na Politechnice Warszawskiej w tym roku nie będzie ani jednego nowego kierunku zamawianego, na czym stracą studenci. Za to Politechnika Wrocławska, która wcześniej nie miała żadnego kierunku zamawianego, teraz będzie mieć ich kilka.
Najbardziej straciło Mazowsze. Tu dofinansowanie dostanie zaledwie 26 projektów. Wygrała Małopolska - resort zamówi na tamtejszych uczelniach aż 38 kierunków.
Kierunki zamawiane to te, które są kluczowe dla rozwoju gospodarki opartej na wiedzy i wychodzą naprzeciw potrzebom rynku. Aby wiedzieć, jakie specjalności są potrzebne, resort prowadzi badania wśród przedsiębiorców i monitoruje rynek pracy. Dziś najbardziej potrzeba inżynierów. Do 2013 r. może zabraknąć ich nawet 50 tys. W perspektywie pięciu lat największe, 50-procentowe zapotrzebowanie będzie na absolwentów kierunków technicznych. Stąd pomysł, by zachęcić młodzież do studiowania na deficytowych kierunkach systemem stypendiów, a uczelnie - do ich prowadzenia dofinansowaniem (pieniądze pochodzą z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki). W efekcie po dwóch latach udało się zrównoważyć liczbę kandydatów na uczelnie techniczne i humanistyczne - na jedno miejsce przypada i tu, i tu średnio po 3,5 kandydata. Wcześniej proporcja wynosiła 4 do 2 na korzyść humanistycznych.
W trzeciej, tegorocznej edycji tego programu wśród kierunków zamawianych znalazło się też budownictwo, które z 24,6 tys. chętnych już w zeszłym roku awansowało na czwarte miejsce najpopularniejszych kierunków w Polsce (po zarządzaniu, pedagogice i prawie). Większość z kierunków ma profil inżynierski - od automatyki i robotyki (będzie zamówiona na 3 uczelniach) przez mechatronikę (1 uczelnia) po prostą informatykę (15 uczelni). Ale na ministerialnej liście są także wzornictwo i ochrona środowiska.
studiów prowadzone przez uczelnie, gazety i portale edukacyjne w USA jednoznacznie wskazują, że przyszłość należy do studentów kierunków ścisłych. W tym roku 1 600 000 nowych absolwentów będzie szturmowało amerykański rynek pracy.
, zatrudnienie znajdą absolwenci inżynierii, matematyki, fizyki i ekonomii. Nadal panuje też zapotrzebowanie na informatyków, księgowych i menedżerów.
panujących na amerykańskim rynku pracy magazyn "Forbes" podaje, iż w ciągu najbliższej dekady na brak pracy nie będą też narzekać... asystenci lekarscy. Ta branża będzie nie tylko jedną z bardziej dochodowych, ale też zwiększy zapotrzebowanie na nowych pracowników w nadchodzącej dekadzie aż o 39 procent. I choć średnie roczne zarobki wyspecjalizowanych pielęgniarek nie mogą się równać z wynoszącymi dużo powyżej 100 000 dolarów pensjami menedżerów z branży finansowej, osób zatrudnionych w urzędach statystycznych czy administratorów baz danych, to wciąż pozostają atrakcyjną perspektywą.
w Stanach Zjednoczonych sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na pomoce lekarskie. W najgorszej sytuacji zawodowej są pracownicy społeczni. Ta sfera w nadchodzącym czasie nie będzie też mogła zaoferować nowych miejsc pracy.
Klara Klinger
klara.klinger@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu