Ferie na jesieni, ale krótsze święta
Dyrektorzy szkół ponadgimnazjalnych od dawna próbują przeforsować koncepcję stworzenia nowego szkolnego kalendarza. Być może wreszcie im się uda, bo zmian domagają się rodzice, sami uczniowie, a od niedawna także politycy różnych opcji.
- Sami licealiści apelują o zmianę trybu nauczania w maju - mówi Sławomir Kłosowski, wiceminister edukacji w rządzie PiS. - To koniecznie trzeba zmienić - wtóruje mu posłanka PO Ewa Wolak.
Pomysłów było już wiele. Jedna z najbardziej radykalnych propozycji zakładała przeniesienie egzaminu dojrzałości na czerwiec, już po zakończeniu roku szkolnego. Na to jednak MEN nie wyraził zgody. - Nie ma mowy o takich zmianach. Przede wszystkim dlatego, że burzą one system rekrutacji organizowany przez uczelnie już na początku lipca - przekonuje Bożena Skomorowska z zespołu obsługi mediów resortu edukacji.
Równolegle dolnośląscy pedagodzy lansują własną, o wiele łagodniejszą propozycję zmian. Po pierwsze już na przełomie października i listopada pojawiłaby się tygodniowa przerwa.
- Pierwszy semestr to blisko cztery miesiące nauki bez przerwy. Z moich obserwacji wynika, że jesienne ferie wniosłyby wiele dobrego zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli - przekonuje Cezary Urban, poseł Platformy Obywatelskiej, a prywatnie dyrektor najlepszego w Polsce XIII LO w Szczecinie. Dodaje, że w jego ocenie te ferie mogłyby być przedłużone nawet do 11 listopada.
Już jednak odzywają się przeciwnicy tej koncepcji. Padają pytania, czym w tym czasie będą zajmować się uczniowie. bo pogoda jest raczej deszczowa, a dzień coraz krótszy. Niewiele mniej kontrowersji budzi skrócenie ferii zimowych do tygodnia.
- Obawiam się, że Polacy zbyt przyzwyczaili się do ferii dwutygodniowych i spotkamy tu barierę natury psychologicznej oraz protest organizatorów wypoczynku - przekonuje Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, organizacji zrzeszającej ponad 2 tys. dyrektorów szkół. - Rzeczywistość wygląda tak, że dzieci, jeżeli wyjeżdżają na ferie, to tylko na tydzień, bo koszty takiego wypoczynku są wysokie - odpowiada mu posłanka PO Ewa Wolak.
Zresztą system tygodniowych ferii zimowych sprawdza się w większości krajów ościennych - w Czechach, Słowacji, Austrii, większości landów Niemiec. - Filozofia roku szkolnego tamtych krajów przewiduje krótsze przerwy w nauce, ale jest ich więcej. Dotyczy to także wakacji - tłumaczy Urban. Czy zatem powinny pojawić się także ferie na czas matur?
- To rozwiązanie ułatwiłoby organizację tego egzaminu. Mając pustą szkołę, można by prowadzić go w dwóch turach - przed- i popołudniowej. Teraz nauczyciele do południa muszą prowadzić lekcje, choć i tak większość z nich to zastępstwa - wyjaśnia Izabela Koziej, dyrektor IX Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu i prezes wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich. Dodaje, że tegoroczne, nowe reguły matury, a więc obowiązkowy egzamin z matematyki, możliwość wyboru aż sześciu przedmiotów dodatkowych i wprowadzenie zasady, że nauczyciel, który uczył ucznia, nie może go egzaminować, stwarza kolejne problemy logistyczne.
Nowe zasady przewidują jednak, że rok szkolny byłby o tydzień dłuższy.
- Nie sądzę, by nauczyciele byli zadowoleni z tej wiadomości. Jestem za zmianami kalendarza szkolnego, ale w taki sposób, by nie skracać wakacji - mówi Urban.
Koziej przekonuje, że przygotowany m.in. przez nią kalendarz to punkt wyjścia do szerszej dyskusji, jaką kilkanaście miesięcy temu zapowiadał już resort edukacji.
@RY1@i02/2010/033/i02.2010.033.000.007a.001.jpg@RY2@
Rok szkolny 2010/2011 według dyrektorów dolnośląskich liceów
Artur Grabek
artur.grabek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu