By rozwiązać ten problem, nie trzeba budować molochów
ROZMOWA
KLARA KLINGER:
MONIKA ROŚCISZEWSKA-WOŹNIAK*:
Bo założenie żłobka graniczy z cudem. To tak, jakby się chciało otworzyć małą przychodnię, bo żłobek podlega Ministerstwu Zdrowia. A pieniędzy na zakładanie publicznych placówek nie ma. Efekt jest taki, że na terenach wiejskich do żłobków chodzi zaledwie... 14 dzieci! A w całej Polsce około dwóch procent. Nic się nie zmieni, dopóki ustawa, nad którą prace trwają od lat, nie zostanie przyjęta. Z przedszkolami też nie jest najlepiej. 40 proc. polskich dzieci nie ma do nich dostępu, a aż 70 proc. wiejskich dzieci nie ma szans na przedszkole.
Oczywiście, że jest! Polscy rodzice często stają przed dramatycznym wyborem: pracować i wydawać całą pensję na niewykwalifikowaną opiekunkę czy zostać w domu z dzieckiem. Wiele osób przerywa pracę lub koczuje przed żłobkiem czy przedszkolem, żeby zapisać dziecko. I jeszcze jedna sprawa: brak żłobków i przedszkoli wyrządza ogromną krzywdę najmłodszym. Bo te placówki to dla wielu dzieci szansa na wyrównanie startu edukacyjnego.
Oprócz zmiany prawa warto też zmienić sposób myślenia o problemie. Oczywiście potrzebne są pieniądze, ale nie tylko. Nie trzeba bowiem koniecznie od razu budować molochu za 10 milionów złotych dla setki dzieci. Trzeba myśleć o różnych formach opieki nad najmłodszymi. Na przykład w Finlandii często tworzy się małe grupy, gdzie są dzieci w wieku od półtora roku do 5 lat. Otwiera się małe kluby albo powierza dziecko wykwalifikowanej osobie mieszkającej w pobliżu, która ma pod opieką kilkoro innych maluchów. Dzięki takim rozwiązaniom w większości starych krajów unijnych kobiety nie mają problemów z powrotem do pracy. A u nas rozbudowuje się osiedla, ale nikt nie myśli zawczasu, żeby zabezpieczyć miejsca edukacji małych dzieci. Diagnoza zapotrzebowania na żłobki i przedszkola powinna poprzedzać decyzje budowlane.
Jeżeli nie będzie ułatwień dla rodziców, by mogli łączyć rodzicielstwo z pracą, wykształcone kobiety nie zdecydują się na więcej niż jedno dziecko. Muszą mieć pewność, że znajdą miejsce, które zaopiekuje się dzieckiem, gdy one zechcą wrócić do pracy.
@RY1@i02/2010/007/i02.2010.007.000.006b.001.jpg@RY2@
Monika Rościszewska-Woźniak
Fot. Piotr Gęsicki
, członek zarządu Fundacji Rozwoju Dzieci im. J.A. Komeńskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu