Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządy wabią dzieci do szkół

27 czerwca 2018

Choć rząd przełożył obowiązek posłania do pierwszej klasy wszystkich sześciolatków na 2014 rok, to większość maluchów może wylądować w ławkach już we wrześniu 2012. Samorządy tworzą dla nich zerówki

Rodzice, którzy uparcie walczyli z obniżeniem wieku szkolnego i wymusili na resorcie edukacji odroczenie reformy, odnieśli pyrrusowe zwycięstwo. Wprawdzie we wrześniu 2012 roku ich dzieci nie będą miały ustawowego obowiązku rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie, ale i tak trafią do szkół. A dokładniej, do utworzonych w nich zerówek.

Większość samorządów przez ostatnie lata przygotowywała się do wdrożenia reformy i przystosowywała szkoły na przyjęcie sześciolatków. Tworzyły w nich dodatkowe miejsca, adaptowały sale etc. Zwolnione przez sześciolatki miejsca w przedszkolach przeznaczono na przyjęcie większej liczby trzy- i czteroletnich dzieci. Teraz trzeba dla nich wszystkich znaleźć miejsce.

Kilka dni temu odbyło się spotkanie zespołu edukacji Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Samorządowcy negatywnie zaopiniowali projekt nowelizacji ustawy, odraczający termin wejścia w życie reformy. - Zawsze będzie jakaś liczba szkół, które do tej reformy się nie przygotują - uważa Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz i wiceszef Związku Gmin Wiejskich. Wskazuje, że takie przesunięcie w czasie burzy budowaną przez lata politykę edukacyjną. A ta była taka, że miejsce sześciolatków, którzy do tej pory uczą się także w przedszkolnych zerówkach, mają zająć młodsze dzieci.

Teraz, jak szacuje MEN, nawet 60 proc. tego rocznika decyzją rodziców pozostanie na drugi rok w zerówce. A to oznacza, że wiele gmin stanie przed dylematem, co z nimi zrobić: posłać sześciolatki do szkół, gdzie już przygotowano dla nich miejsca, czy też kosztem młodszych dzieci zapewnić dalszą opiekę przedszkolną. Problem jest poważny, bo w przyszłym roku w skali kraju czterolatków będzie o 40 tys. więcej niż sześciolatków. W 2013 roku - o 30 tys. więcej. - Problemem będzie za mała liczba miejsc w przedszkolach - mówi Iwona Iwaszkiewicz, dyr. wydziału edukacji w Bydgoszczy i ekspert ds. edukacji w Unii Metropolii Polskich. I dodaje, że liczą na to, iż jak największa liczba rodziców w przyszłym roku i kolejnych latach zdecyduje się posłać swoje sześcioletnie dzieci do pierwszej klasy. To zwolniłoby miejsca w przedszkolach i dało gminom pieniądze na edukację w postaci subwencji oświatowej, która trafia do nich wraz z każdym uczniem. Bo przedszkolaki i zerówkowicze nie są dofinansowywani. Na taki scenariusz nie liczy jednak wójt gminy Lubicz. - Skoro minister przesunął termin reformy, to społeczeństwo dostało sygnał, że szkoły nie są gotowe. Trudno będzie przekonać rodziców, że jest inaczej - mówi Olszewski.

Rozwiązaniem mogłaby być kampania informacyjna, bezpośrednie docieranie do rodziców przyszłorocznych sześciolatków. - Ale to zewnętrzni eksperci musieliby przekonać rodziców do posłania dzieci do szkoły - wskazuje Waszkiewicz. To już jednak zadanie nie dla samorządów, lecz dla samego MEN, które w ten sposób mogłoby złagodzić negatywne skutki swojej decyzji.

Pod koniec listopada MEN ogłosiło projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, zgodnie z którą obowiązek posłania do szkoły sześciolatków został przesunięty z 1 września 2012 na 1 września 2014 r. Powodem decyzji był niski wskaźnik sześciolatków, których rodzice dobrowolnie posłali do szkół w l. 2009 - 2011. W tym roku było to około 20 proc., co oznacza, że za rok w pierwszych klasach spotkałyby się de facto dwa roczniki uczniów - 80 proc. siedmiolatków i cały rocznik sześciolatków. W efekcie kumulacji dzieci miałyby utrudnioną, przez większą konkurencję, rekrutację do dobrych gimnazjów, liceów ogólnokształcących, a potem na uczelnie. Problemy byłyby także na rynku pracy.

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.00000070a.803.jpg@RY2@

Shutterstock

Samorządy chcą teraz przekonywać rodziców, że są gotowe na przyjęcie 6-latków do szkół

Artur Grabek

artur.grabek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.