Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Prezydent zabiera rektorów do Chin na poszukiwania studentów

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nad uczelnie nadciąga niż demograficzny. Uczniów trzeba szukać za granicą

Rektorzy dwudziestu uczelni publicznych oraz niepublicznych lecą w niedzielę z prezydentem Bronisławem Komorowskim do Chin, by szukać studentów i lansować nasze szkolnictwo wyższe.

Jest się o co bić, bo według ostatnich danych chińskiego ministerstwa edukacji co roku na zagraniczne studia wyjeżdża około 300 tys. osób. To niewiele mniej od liczby polskiej młodzieży, która w danym roku przystępuje do matury.

Czym możemy przyciągnąć chińską młodzież? Przede wszystkim naukami ścisłymi. Zdaniem ekspertów polska szkoła matematyki czy chemii jest znana na całym świecie. Równie popularna i doceniana staje się też informatyka. - To niezwykle istotne, że prezydent zdecydował się zabrać w oficjalną podróż przedstawicieli uczelni. Tego typu wizyty to najlepsza okazja do promocji kraju, a przy okazji jego oferty edukacyjnej. Niestety w poprzednich kadencjach zabrakło tej tradycji - ocenia prof. Tadeusz Luty, były szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Jak się okazuje, za inicjatywą stoi konsorcjum Michała Boyma (Boym Universities Consortium). Jest to projekt uczelni polskich publicznych i niepublicznych utworzony w celu promocji w Chinach wybranych kierunków akademickich prowadzonych w języku angielskim. W trakcie rozmów w MSZ powstała koncepcja wykorzystania wizyty prezydenta w Chinach do przeprowadzenia forum akademickiego. - Zostanie tam podpisana umowa o polsko-chińskiej współpracy naukowo-dydaktycznej. Zarówno prezydent, jak i minister nauki Barbara Kudrycka uznali, że to doskonała okazja do tego, by rektorzy mogli zaprezentować swoją ofertę - mówi Bartosz Loba, rzecznik resortu nauki.

Łatwo jednak nie będzie, bo choć tak wielu młodych Chińczyków wybiera studia poza granicami kraju, to jednak bliższy jest im model anglosaskiej edukacji. Z doświadczeń Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich, zrzeszającej uczelnie niepubliczne wynika, że Chińczycy wybierają przede wszystkim uczelnie angielskie oraz australijskie. Potem francuskie oraz niemieckie.

Jak recenzował swoją wizytę w Chinach były szef KRZSP, barierą w dostępie do polskiej edukacji jest to, że polskie dyplomy nie są honorowane przez chińskie władze, a chińska młodzież nie może liczyć na specjalne studenckie wizy. Anglosaskie uczelnie mają jeszcze jeden atut: wiedzę oferują jako produkt, a proces nauczania jako specjalistyczną usługę. - Polskie uczelnie dopiero się tego uczą, ale już mamy wiele anglojęzycznych programów kierowanych do studentów z zagranicy - mówi prof. Luty. Dodaje, że rektorzy powinni wykorzystać obecność prezydenta, aby rozwiązać problem dotyczący studenckich wiz czy uznawalności polskich dyplomów.

Według ostatnich danych GUS w Polsce studiuje 21,5 tys. osób z zagranicy. Najczęściej wybierają akademie medyczne oraz uniwersytety. Liczba studentów z Chin nie jest imponująca, w roku akademickim 2010/2011 było ich zaledwie 515. Teraz rektorzy dostali możliwość, by zmienić te statystyki. Muszą to robić, bo nad polskie uczelnie nadciąga niż demograficzny i o studentów będzie coraz trudniej. Do 2020 ich liczba spadnie o jedną trzecią - z obecnych 1,8 mln do 1,2 mln.

@RY1@i02/2011/243/i02.2011.243.00000070c.803.jpg@RY2@

AFP/EAST NEWS

Być może dzięki wizycie zobaczymy na polskich uczelniach chińskie kandydatki na pielęgniarki

Artur Grabek

artur.grabek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.