Polska szkoła nie zdaje egzaminu. Ale bez korepetycji się nie obejdzie
Nauczyciele zwalają winę na uczniów. Nie przyjmują, że mają duży udział w tej edukacyjnej porażce
Od dwóch lat eksperci z nadzoru pedagogicznego kontrolują polskie szkoły i przedszkola. Dane z tegorocznych kontroli trafiły właśnie do MEN. Wynika z nich, że na wszystkich etapach edukacji kwestionowana jest współpraca szkoły z rodzicami, choć od kilku lat jest to ustawowy obowiązek. Źle oceniany jest model prowadzenia lekcji - jako schematyczny i nieprzystosowany do potrzeb uczniów.
- To wciąż system znany od dekad, gdy nauczyciel prowadzi wykład, nie angażując do współpracy uczniów - mówi wiceszefowa departamentu zajmującego się ewaluacją w jednym z kuratoriów.
Z przeprowadzonych wśród uczniów ankiet wynika, że szkoła nie pomaga im w rozwijaniu zainteresowań. Nauczyciele nie odpowiadają na ich potrzeby, a także nie potrafią ich zmotywować do pracy. - To jeden z powodów, dla których w gimnazjach pojawia się przemoc - mówi Krystyna Łybacka, była minister edukacji.
W liceum ogólnokształcącym te same elementy negatywnie wpływają na aktywność uczniów. W nieoficjalnych rozmowach eksperci wskazują też, że winą za porażki edukacyjne szkoły starają się obciążać samych uczniów. - Padają zarzuty o absencję czy negatywny wpływ na klasę uczniów z rodzin patologicznych. Rzadko słyszeliśmy o zwolnieniach lekarskich pedagogów czy częstej zmianie nauczycieli prowadzących przedmiot, choć takie sytuacje miały miejsce - mówi nasz informator z kuratorium.
Problem przedszkoli leży w ich finansowaniu. Samorządy muszą na nie wykładać własne pieniądze. To dlatego kontrolerzy najsurowiej ocenili te aspekty, które zależą od finansów: warunki lokalowe oraz wyrównywanie szans edukacyjnych. - Jak mam spełnić te wymagania, skoro na utrzymanie czystości oraz zakup pomocy edukacyjnych mam na cały rok 600 zł - opowiada nam Dorota Pawłowska, dyrektor przedszkola w Woli Uhruskiej. Brak pieniędzy także na zajęcia dodatkowe dla przedszkolaków, dlatego wyrównywanie ich szans edukacyjnych zależy od zasobności portfela rodziców. Jeśli mają pieniądze, wykupują im dodatkowe godziny.
Kuratorzy sprawdzili już ponad 2 tys. placówek oświatowych, a do 2015 r. mają skontrolować wszystkie. Ale efekty ich pracy nie muszą przynieść korzyści. Ośrodek Rozwoju Edukacji, agenda MEN odpowiedzialna za kontrolę, twierdzi, że nie ma pomysłów wspomagających kulejące szkoły. - Nie możemy narzucać dyrektorom rozwiązań, bo mogą być dla nich nieadekwatne - mówi Joanna Berdzik, szefowa ORE. Dodaje, że dyrektorzy powinni sami wypracować programy naprawcze. Tyle że gdyby umieili to zrobić, to nie byłoby tych problemów.
@RY1@i02/2011/239/i02.2011.239.00000040b.802.jpg@RY2@
East News
Nauczyciele nie potrafią zmotywować uczniów do pracy
Artur Grabek
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu