Wyższa szkoła przeżycia
Dwie trzecie prywatnych uczelni zniknie z mapy Polski do 2015 roku
Bielska Wyższa Szkoła Biznesu, Szkoła Nauk Ścisłych w Warszawie czy Wyższa Szkoła Inżynierska w Ostrowie Wielkopolskim to przykłady uczelni, które w ciągu ostatnich lat zniknęły z rynku. W sumie z 338 szkół wyższych działających jeszcze w 2011 r. zamknięto 27, a 22 są w stanie likwidacji. A to dopiero początek czystki w branży, bo w miarę jak pogłębia się niż demograficzny i spada liczba studentów, będzie przybywać szkół bankrutów.
Z szacunków Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan wynika, że w ciągu najbliższych 2-3 lat zniknie ok. 200 niepublicznych uczelni. W pierwszej kolejności upadną te mające do tysiąca słuchaczy. W 2025 r. zostanie tylko 50 uczelni prywatnych - uważają eksperci Lewiatana.
Wojna o przetrwanie już się zaczęła. Szkoły, aby przyciągnąć studentów, reklamują się na portalach internetowych, oferują obniżki w czesnym i otwierają nowe kierunki. Wiele stara się też przyłączyć do silniejszych i większych podmiotów, żeby przetrwać chude lata. - Niemal co miesiąc dostajemy kilka ofert od niepublicznych uczelni, które chcą nam się sprzedać. Ale większość jest tak zadłużona, że transakcja jest niemożliwa - mówi Krzysztof Kamiński, kierownik działu rozwoju Grupy Wyższe Szkoły Bankowe, największego holdingu edukacyjnego w Polsce, złożonego z 9 szkół finansowych.
Holding przejmuje właśnie pięć kolejnych uczelni w różnych miastach Polski. Z naszych informacji wynika, że procesy konsolidacyjne toczą się obecnie przynajmniej w 10 uczelniach prywatnych w Polsce.
Szkoły łączą się nie tylko po to, by poszerzyć ofertę dydaktyczną i poprawić jakość nauczania, ale też by zmniejszyć koszty. Z wyliczeń prof. Krzysztofa Rybińskiego z Grupy Szkół Wyższych Vistula, która miesiąc temu powstała z połączenia 6 szkół w Łodzi i Warszawie, fuzja pozwoli na obniżenie kosztów administracji, utrzymania nieruchomości czy kosztów pracy o ok. 30 proc.
Pozytywne efekty połączenia widać już w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu, która połączyła się z Wyższą Szkołą Zarządzania i Finansów. W wyniku konsolidacji na Dolnym Śląsku powstała największa uczelnia niepubliczna w regionie, która pod względem wielkości może konkurować z państwowymi szkołami, takimi jak Politechnika Wrocławska czy Uniwersytet Wrocławski. - Mimo niżu demograficznego nie zanotowaliśmy spadku liczby studentów I roku, a na niektórych wydziałach chętnych było więcej - mówi Elżbieta Bednarkiewicz z Grupy Wyższych Szkół Bankowych.
Konsolidacja uczelni pozwala zaoszczędzić do 30 proc. na kosztach
Ewa Wesołowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu