Wyjście z zawodowej ślepej uliczki
W ostatnich latach kształcenie zawodowe niemal całkowicie zostało zepchnięte na margines. Dotyczy to szkół zasadniczych, techników, jak i szkół uzupełniających dla dorosłych. Uznano je za niepotrzebne w tak dużej skali. Wszystkie nakłady oraz cały wysiłek skierowano na kształcenie ogólnokształcące. Życie jednak pokazało, że była to ślepa uliczka. Zabrakło dobrych, wykształconych fachowców, średniego personelu technicznego, zabrakło też rzemieślników. Stąd też zwrot w polityce oświatowej i powrót do kształcenia zawodowego.
Funkcjonując w samorządach powiatowych, od wielu lat staraliśmy się działać tak, żeby nie zaprzepaścić tradycji kształcenia zawodowego. Cieszymy się bardzo, że ministerstwo również dostrzegło ten problem. Wprowadzono stosowne nowelizacje i już od tego roku szkolnego są zmiany unowocześniające kształcenie zawodowe i wzmacniające jego pozycję. Oczywiście wiemy, że to dopiero początek i sporo pracy przed nami, żeby kształcenie zawodowe odbudować. Trzeba stworzyć dobre szkoły, w których pracować będą świetnie przygotowani, fachowi nauczyciele. Ale równie ważne jest przywrócenie wartości szkolnictwu na poziomie zawodowym. Musimy mówić głośno, że w społeczeństwie potrzebni są nie tylko ludzie z maturą, ale też ci bez niej, za to z konkretnym fachem w ręku: piekarze, szewcy, fryzjerzy, ślusarze, brukarze i wielu innych. Żeby to się udało, potrzebna jest integracja oraz wspólne działanie samorządu powiatowego i podległych mu szkół zawodowych z pracodawcami, cechami rzemiosł, a także instytucjami rynku pracy. Powiatowe urzędy pracy też będą musiały zmienić profil swojego działania tak, żeby wspomagać kształcenie zawodowe.
W tym roku ujednolicono cykl kształcenia na poziomie zasadniczych szkół zawodowych i od tej pory wszystkie one będą szkołami trzyletnimi. Zmieniają się też podstawy programowe kształcenia w zawodach, w ślad za tym programy nauczania poszczególnych przedmiotów. Pracowali nad nimi nauczyciele przez poprzedni rok szkolny, uczestnicząc w różnych szkoleniach i warsztatach. Widać jednak, że jest poważny problem z nauczycielami zawodu. Na przykład w moim powiecie trudno znaleźć inżyniera budownictwa czy elektryka, który zostawi swoją dobrze płatną pracę na budowie i przyjdzie do szkoły pracować z uczniami. Jego wynagrodzenie byłoby przecież o wiele niższe. Coś w tej sprawie trzeba zrobić.
O liczbie klas oraz o profilach kształcenia decydują samorządy powiatowe dlatego analizujemy rynek pracy i staramy się kształcić w tych zawodach, które są potrzebne. Jeśli dany kierunek cieszy się mniejszym zainteresowaniem, to tworzymy klasy łączone - przedmioty ogólne prowadzone są wówczas dla wszystkich razem, a lekcje zawodowe odbywają się w mniejszych grupach. Zresztą można tutaj próbować różnych sposobów. Najważniejsze, żeby dać młodzieży możliwość kształcenia i zdobycia zawodu, który da szanse znalezienia pracy. Bardzo ważna jest rola pracodawców oraz dobrze prowadzonego doradztwa zawodowego, które powinno rozpoczynać się na poziomie gimnazjum, a nawet w szkole podstawowej. A najistotniejsze, aby jakość kształcenia zawodowego spełniała najlepsze standardy, które wyznacza nie tylko poziom zdawalności egzaminów potwierdzających kwalifikacje zawodowe, ale też praktyczny wymiar umiejętności i zdolności, które wespół z wiedzą ogólną stanowić będą o przyszłym sukcesie życiowym absolwentów naszych szkół.
@RY1@i02/2012/202/i02.2012.202.08800020c.803.jpg@RY2@
Janina Kwiecień starosta kartuski
Janina Kwiecień
starosta kartuski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu