Dziennik Gazeta Prawana logo

Za dwa lata pięciolatek i siedmiolatek w jednej ławce

2 lipca 2018

Dyrektorzy poradni psychologiczno-pedagogicznych alarmują, że już obecnie sześciolatki mają problemy z przystosowaniem się do wspólnej nauki ze starszymi o rok uczniami

W 2014 roku w pierwszych klasach podstawówek mogą się spotkać dzieci z aż trzech roczników.

- Od roku szkolnego 2014/2015 opiekunowie będą mogli zapisać pięciolatka do szkoły po uzyskaniu pozytywnej opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej - wyjaśnia Paulina Klimek, zastępca rzecznika prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej.

I tu zaczyna się problem. Bo zgodnie z założeniami reformy w tym samym czasie obowiązkowo do pierwszej klasy pójdą siedmiolatki i sześciolatki. Między najstarszym a najmłodszym pierwszoklasistą różnica wieku może więc wynieść nawet trzy lata.

Zdaniem ekspertów rodzice pięciolatków nie powinni wtedy mieć prawa zapisania dziecka do szkoły.

Taka możliwość powinna być przywrócona dopiero w roku kolejnym, gdy do pierwszej klasy trafią tylko sześciolatki.

Z danych resortu edukacji narodowej wynika, że przed wprowadzeniem reformy obniżania wieku szkolnego rodzice z roku na rok zapisywali coraz więcej sześciolatków. W 2006 roku było ich 2771, rok później 2979, a w 2008 r. blisko 3,5 tys.

- Rzeczą oczywistą jest, że samorządy nie stworzą oddzielnych klas dla poszczególnych roczników, bo nie mają fizycznie takiej możliwości. Dodatkowo nauczyciel będzie musiał poświęcać więcej uwagi pięciolatkowi, a to z kolei odbije się na jakości kształcenia pozostałych uczniów - mówi Tomasz Elbanowski, prezes Stowarzyszenia "Ratuj Maluchy".

Jego zdaniem po raz kolejny okazuje się, że reforma obniżenia wieku szkolnego jest nieprzemyślana.

Szefowie poradni psychologiczno-pedagogicznych przyznają, że rodzice decydują się na zapisanie o rok młodszego dziecka z przynajmniej trzech powodów.

- Po pierwsze - ambitni opiekunowie uważają, że ich dzieci są wybitnie zdolne i powinny wcześniej rozpocząć naukę. Po drugie - rodzice chcą, aby młodsze rodzeństwo uczyło się ze starszym. I po trzecie - osoby mniej zamożne, posyłając podopiecznych do szkoły, unikają w ten sposób opłat za przedszkole - wylicza Katarzyna Okulicz-Kozaryn, dyrektor poradni psychologiczno-pedagogicznej w Warszawie.

Podkreśla, że cała nadzieja w tym, że rodzice nie będą chcieli narażać za dwa lata swoich dzieci na ogromny stres związany z podwójnym rocznikiem uczniów i zrezygnują z ich wcześniejszego zapisania do pierwszej klasy.

Co ciekawe, poradnie już obecnie sprzeciwiają się wcześniejszemu posyłaniu maluchów do szkoły. Nie przekonują argumenty, że w innych krajach europejskich dzieci jeszcze wcześniej rozpoczynają naukę.

- Dostrzegamy w klasach mieszanych sześciolatków z siedmiolatkami, że ci pierwsi nie pod względem intelektualnym, lecz głównie emocjonalnym mają poważne problemy. Jeśli do tego dodamy pięciolatków, to będzie tragedia dla tych najmłodszych - alarmuje Małgorzata Słomka, wicedyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Krakowie.

Zaznacza, że jeszcze przed reformą opiekunowie, którzy wcześniej zapisywali swoje dzieci do szkoły, po kilku miesiącach zgłaszali się z prośbą o cofnięcie przez poradnie decyzji.

Badanie dziecka w poradni psychologiczno-pedagogicznej trwa trzy godziny. Pod uwagę brana jest m.in. szybkość wykonywania zleconych zadań, samodzielność i więź emocjonalna z rodzicem.

Politycy podchodzą do problemu w różny sposób.

- Pewnie przypadki trzech roczników w jednej klasie będą występować, ale zbytnio bym się tego nie obawiał. Obecnie przecież mamy problem z przekonaniem rodziców do wysyłania sześciolatków do pierwszej klasy - przekonuje Edmund Wittbrodt, senator PO i były minister edukacji narodowej.

Innego zdania jest klub poselski Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

- Za dwa lata sześciolatki i siedmiolatki będą w większości uczyć się razem, a między nimi jest ogromna przepaść. Dlatego nie można dopuścić do tego, aby wtedy jeszcze rodzice pięciolatków mieli prawo umieszczać swoich podopiecznych w szkole - argumentuje Krystyna Łybacka, poseł SLD, była minister edukacji narodowej.

Podkreśla, że obecnie MEN konsultuje założenia do nowelizacji ustawy o systemie oświaty, która przewiduje dotacje do przedszkoli, i jest jeszcze dużo czasu, aby zmienić przepisy i wprowadzić na rok wyłączenie dla pięciolatków.

- Jeśli tego nie zrobi rząd, to klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej zgłosi taką poprawkę w trakcie prac nad projektem - dodaje.

DGP przypomina

toalety są przystosowane do wzrostu dziecka,

są ciepła woda i środki higieniczne,

w klasie dokonano podziału sali na część dydaktyczną i kącik zabaw,

nauczyciele będą pozwalali dzieciom na zabawę poza nauką,

nauczyciele ukończyli specjalne kursy do pracy z maluchami,

przed szkołą jest plac zabaw,

dzieci będą uczyć się w systemie dwuzmianowym,

po zajęciach dzieci mają zapewnioną opiekę świetlicową.

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.