Największym wyzwaniem jest pogodzenie teorii z praktyką
Anna Krystyna Chojnicka: O tym, w jakim stopniu reforma szkolnictwa wyższego wpłynie na jakość kształcenia, przekonamy się w przyszłości. Najwcześniej będzie to możliwe po pięciu latach, czyli po skończeniu całego cyklu nauczania już na nowych zasadach
Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego drugi rok z rządu w rankingu DGP zajął pierwsze miejsce. Trudno jest utrzymać się na pozycji lidera?
Bardzo sobie cenimy wyniki, jakie osiągamy w rankingach, a szczególnie ten, który przeprowadza Dziennik Gazeta Prawna, z uwagi na jego utrwaloną pozycję. Naprawdę solidnie analizujemy w gronie kolegium dziekańskiego poszczególne kategorie osiągnięć ocenianych w tych rankingach i staramy się wyciągać wnioski z uzyskanej punktacji. Ale sądzę, że nie byłoby celowe podejmowanie przez nas działań skierowanych tylko na utrzymanie zwycięskiej pozycji i koncentrowanie się na tym zadaniu. Nawet przeciwnie, sądzimy, że swoją pozycję osiągnęliśmy nie dzięki doraźnym staraniom, lecz jest ona wynikiem konsekwentnej i wieloletniej pracy. Dalej więc będziemy kontynuować realizację swojej wizji kształcenia przyszłych prawników, korygując tylko to, co zostało nam wytknięte, to, co korekty wymaga z powodu zmian w prawie, i wzmacniając te obszary działania, które w porównaniu z innymi uczelniami wypadają słabiej.
Czy uczelnia w jakiś specjalny sposób zabiega o potencjalnych studentów?
Zabiegamy pewnie podobnie jak inne wydziały prawa w Polsce. Organizujemy dni otwarte, publikujemy informacje w periodykach i informatorach skierowanych do maturzystów. Mamy, pewnie też jak wszyscy, dużo wejść na stronę internetową i liczne telefony od dociekliwych maturzystów i ich rodziców. W akcji skierowanej do absolwentów szkół średnich bardzo pomaga nam samorząd studencki, zresztą niezwykle czynnie działający na naszym wydziale. Swój udział mają również koła naukowe. Jednak takie działania mają pewnie ograniczoną skuteczność, o ile chodzi o dokonanie przez kandydata na studia wyboru uczelni. Raczej pełnią one funkcję informacyjną.
Co, państwa zdaniem, decyduje o wyborze danej uczelni przez kandydatów?
Jako pierwsza nasuwa się oczywiście odpowiedź, że decydujący wpływ ma w tym przypadku Kraków, w którym od wieków przyjemnie jest studiować. Poza tym swoją rolę odgrywa renoma naszego uniwersytetu i jego licząca bez mała sześćset pięćdziesiąt lat tradycja. Ważne jest zapewne, na równi z poprzednimi, uznanie naszego Wydziału Prawa przez wiele środowisk opiniotwórczych za najlepszy w Polsce - między innymi dotyczy to rankingu Dziennika Gazety Prawnej. Ale jest i druga strona medalu. Wiemy bowiem także, że wielu potencjalnych kandydatów rezygnuje ze studiów na kierunku prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim z obawy przed trudnościami, prawdziwymi lub wyolbrzymionymi, jakie spodziewają się napotkać w toku studiów, z uwagi na duże wymagania, które stawiamy przed naszymi studentami. W nawiązaniu do pierwszego pytania można więc powiedzieć, że jedną z zasadniczych przyczyn naszego sukcesu jest to, że przychodzą do nas kandydaci dobrze przygotowani, albo - co wydaje się jeszcze ważniejsze - tacy, którzy nie boją się podejmowania trudnych wyzwań. Bo studia u nas, nie ma co ukrywać, do łatwych nie należą. Ale też nie zajmujemy się na co dzień stawianiem studentom nierealnych wymagań. Corocznie opuszcza nas kilka setek absolwentów i wyglądają na pełnych życia i planów na przyszłość.
Państwa uniwersytet zdobywa również najwięcej punktów, jeżeli chodzi o przyjęcia na aplikację. Czy, to ważne kryterium, którym kierują się młode osoby, wybierając uczelnie?
Bardzo ważne i nasi studenci wprost nam o tym mówią. Są dumni z naszych wspólnych osiągnięć, bo są to przecież równie nasze, profesorów i doktorów, jak również ich, studentów, osiągnięcia. Informacja, że od lat zajmujemy pierwsze miejsce w przyjęciach na wszystkie aplikacje, jest wymierna i nośna, w tym sensie, że dane procentowe nie kłamią i że o tych sukcesach wszyscy wiedzą, zarówno w środowisku prawniczym, jak i poza nim. No, a poza tym cieszymy się, że taki posag dajemy naszym absolwentom na drogę zawodową.
Jak ważny jest dla państwa rozwój kadry uczącej przyszłych prawników?
Bardzo ważny. Jest to dość banalne stwierdzenie, ale kadra, która się nie rozwija, nie jest w stanie dobrze uczyć. Jest to bowiem złożony proces, w którym nie chodzi tylko o przekazywanie i egzekwowanie wiedzy. Do tego wystarczą książka i test w komputerze. Znacznie istotniejsze jest, kiedy student widzi, że jego nauczyciel wydaje książkę, orzeka w wysokiej instancji, bada zgodność prawa z konstytucją w trybunale, prowadzi doradztwo prawne na wysokim poziomie, lub po prostu, że jest obeznany z najnowszymi koncepcjami doktrynalnymi i umie ciekawie poprowadzić dyskusję nad kierunkami zmian w prawie, o czym ze znawstwem i z pasją opowiada. Zaś o tym, kto jest w dydaktyce dobry, a kto nie, dobrze wiemy, bo jesteśmy oceniani co semestr przez samych studentów, a oni są bardzo w tych ocenach wnikliwi i nie rozpieszczają nas komplementami na wyrost. Od tych opinii zależy między innymi awans pracownika naukowego.
Jakości nauczania w poszczególnych szkołach wyższych decydują już nie tylko dobrze przygotowani profesorzy, zajęcia prowadzone w interesujący sposób czy możliwość korzystania z dobrze wyposażonej biblioteki czy czytelni. Coraz ważniejsze jest zapewnienie dostępu do nowoczesnych technologii. W jaki sposób państwa uczelnia odpowiada na to wyzwanie?
Nie tyle uczelnia, ile wydział. Otóż w tych sprawach nie przesadzamy. Oczywiście, że mamy testy egzaminacyjne sprawdzane komputerowo, funkcjonuje u nas elektroniczny indeks, USOS wprowadziliśmy już dekadę temu, niektóre katedry decydują się na udostępnianie swoich wykładów na stronach internetowych. Ale po to jest uniwersytet, żeby tam był profesor, którego można sobie wybrać jako swojego mistrza i zapisać się do niego na seminarium. Aby można było wybrać też młodszego przewodnika po danej gałęzi prawa i uczestniczyć w prowadzonych przez niego ćwiczeniach. Tego nic nie zastąpi i dlatego od kilku lat otwieramy coraz więcej zajęć w małych grupach. Są to zajęcia warsztatowe, przeznaczone dla tych, którzy chcą się doskonalić, wymieniać poglądy w bezpośredniej dyskusji, uczestniczyć w konkursach międzynarodowych. I wyniki naszych studentów, jakie uzyskują w owych konkursach, stanowią dla nas obiektywną wskazówkę, że idziemy dobrą drogą.
Czy szkoła umożliwia studentom zdobycie, oprócz oczywiście wiedzy teoretycznej, również praktycznej?
Staramy się to robić, bo studia prawnicze, w żadnym stopniu nieprzygotowujące do przyszłego zawodu, albo skromniej, nie dające pojęcia, na czym on może polegać, nie mają żadnego sensu. Podobnie jak, z drugiej strony, sensu pozbawione jest również tworzenie tzw. szkół prawa, w których uczy się, jeśli to w ogóle możliwe, samych przepisów i podaje się gotowe schematy, jak można je ewentualnie stosować. Największym wyzwaniem jest pogodzenie teorii z praktyką. Na tę teorię pracowały pokolenia prawników, politologów i filozofów i bez pojęcia na temat ich koncepcji nikt nie ma szans, aby mógł zrozumieć, na jakich podstawach teoretycznych zbudowany jest lub powinien być zbudowany system prawa i jakich technik rozumowania i argumentacji użyć należy dla jego stosowania.
Dla części studentów właśnie praktyka jest bardzo ważna. Czy nie uważają państwo, że obecny system nauczania jest zbyt skoncentrowany na teoretycznej wiedzy?
Ale proszę pamiętać, że proces nauczania to nie tylko zajęcia na uczelni, lecz również praca własna studenta. A pracy tej trzeba na początku nadać właściwy kierunek. Bez wyposażenia studiującego w podstawową wiedzę teoretyczną skazujemy go na błądzenie w gąszczu skomplikowanej materii prawnej. Wręcz nieuczciwe byłoby wyrabianie w studentach złudnego przekonania, że tylko praktyka może z nich uczynić dobrych prawników. Może byłoby to prawdą, gdyby praktyka trwała dwadzieścia lat i odbywała się w dobrej kancelarii prowadzącej obsługę we wszystkich gałęziach prawa. I to pod warunkiem, żeby sami dużo czytali w domu. Na uniwersytecie studenci powinni się koniecznie otrzeć o praktykę, chociażby po to, żeby dokonać wyboru dalszej drogi zawodowej, ale nie chcemy ani nie powinniśmy odbierać chleba kolegom - prawnikom kierującym aplikacjami. To tam jest właściwe miejsce na połączenie teorii z praktyką, tym razem z przewagą praktyki.
W jaki sposób reforma szkolnictwa, które odbywa się tak naprawdę od kilku lat i trochę przypomina doświadczenia na żywym organizmie, wpływa na poprawę jakości kształcenia studentów?
Na to pytanie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Najwcześniej będzie to możliwe po pięciu latach, czyli po skończeniu całego cyklu kształcenia. A i to wydaje się okresem zbyt krótkim. Bo może trzeba będzie poczekać na absolwentów, którzy zdobędą wykształcenie pod okiem wykładowców, którzy stopnie naukowe uzyskali według nowych zasad. Chociaż często narzekamy na to, do czego zmusza nas ustawodawca wprowadzając nowe rozwiązania, mamy przecież świadomość, że za tym ustawodawcą stoją projektodawcy, a więc nasi koledzy. A także wiemy, że nie była im obca skala trudności podejmowanych wyzwań i odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa. Staramy się więc zachować pewien dystans i zdrowy rozsądek, a także wszędzie tam, gdzie przepisy na to pozwalają, decydować według własnych przekonań i doświadczeń. Jedno jest pewne. Reformę musimy wprowadzać od razu, niejako w biegu i jest to ogromna praca. Jesteśmy właśnie tuż po zakończeniu akcji zapisywania naszego programu studiów zgodnie z wymogami Krajowych Ram Kwalifikacji. Kosztowało to moich kolegów setki godzin pracy. Ale była to praca celowa i potrzebna. Po wykonaniu tego zadania nikt już nie może nam zarzucić, że minimalizujemy liczbę przedmiotów obowiązkowych dla wszystkich, dając studentom możliwość indywidualnego kształtowania swojego toku studiów. Każdy studiujący ma na naszym wydziale prawo dokonać samodzielnego wyboru kilkudziesięciu przedmiotów, które musi zaliczyć podczas pięciu lat studiów. Nowe przepisy potwierdziły, że nasze założenie polegające na tym, że będziemy traktować studentów jak osoby dojrzałe, samodzielne i odpowiedzialne za dokonane przez siebie wybory, gwarantuje sukces, będąc równocześnie zgodne z tradycją i misją uniwersytetu.
Anna Krystyna Chojnicka: Jedną z zasadniczych przyczyn naszego sukcesu jest to, że przychodzą do nas kandydaci dobrze przygotowani albo tacy, którzy nie boją się podejmowania trudnych wyzwań. Bo studia u nas, nie ma co ukrywać, do łatwych nie należą
@RY1@i02/2012/122/i02.2012.122.11900040d.801.jpg@RY2@
Profesor dr hab. Anna Krystyna Chojnicka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
Rozmawiała Dominika Sikora
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu